środa, 7 listopada 2012

Zasady mentalne

Ostatnie wydarzenia chyba zakończyły proces szerokopojętej  ZMAINY MYŚLENIA.  Tę wiedzę i wyciągnięte przeze mnie wnioski trzeba teraz przekuć w budowę prawdziwego mężczyzny w ujęciu mentalnym a nie tylko fizycznym.

1. Konsekwentny we wszystkim czym się zajmuje. Tylko to przynosi skutek.
2. Pracowity oraz szybki w działaniu. Zasada 3 sekund.
3. Dbający o czystość i porządek
4. Słowny i odpowiedzialny.
5. Kulturalny i zrównoważony, powściągliwy w opiniach.
6. Zabawny oraz pełen optymizmu.
7. Skromny.
8. Oddający się przyjemnościom po wykonaniu zadań.



Inna metoda na bezpieczny związek: cały czas zwiększaj swój status, stawaj się osobą sukcesu, poświęcaj jednocześnie wystarczającą ilość czasu swojej wybrance, żeby czuła, że żyje. Bądź po prostu lepszy we wszystkim od innych ze swojego otoczenia. Prawda, że łatwe

Ty masz być fajny uśmiechnięty pełen energii a arogancki chamski olewający i nieugięty wtedy gdy laska robi coś źle bądź uważa się za pępek świata.

Kolego, wiesz gdzie jest problem?, Ty chcesz dupy, a ona chce, abyś chciał jej całej... zaczynasz całe uwodzenie od początku, ale nie skupiasz się na technicznej stronie gry wstępnej, a na psychice panienki w Waszej relacji... ona ma tego zwyczajnie chcieć całą sobą, a nie tylko dupy dać, bo należy...



poniedziałek, 5 listopada 2012

Pozostaje trzymać gardę


 
U mnie wszystko w porządku

Pozamykałem

Myślę, że dojrzałem do tego aby BYĆ prawdziwym facetem, takim jak go sobie wyobrażam. Myślę, że poznałem drogę i wiem jak nią podążać.

W ostatnim czasie zostawiłem za sobą i zamknąłem w pomieszczeniu na klucz swoją przeszłość – samą, beze mnie, bez nikogo.

Myślę, że mogę iść już tylko do przodu a zdobyte doświadczenie pozwoli mi uporać się z trudami przyszłości.

Na swoje wesele zaprosiła mnie przyjaciółka mojej byłej. Widziałem swoją ex, rozmawiałem z nią i tańczyłem pierwszy raz po 3 latach. Podziękowałem jej za kopnięcie w dupę przed trzema laty. To dzięki niej trafiłem na stronę i ją czytałem i czytałem a dzięki kobiecie z którą byłem na owym weselu (po porażkach w kontakcie z nią) zacząłem praktykować co doprowadziło do osiągnięcia sukcesu na wielu płaszczyznach, zagubieniu się i gruntowanej zmiany podejścia do świata, ludzi, życia wtedy, gdy uważałem, że owa zmiana dokonała się już ‘’dawno temu’’ gdy udało mi się podejść do kobiety na ulicy, zostać prezesem, znaleźć pracę, kupić mieszkanie, być z zadufaną w sobie kobietą, która ma za nic wartości które wyznaję, czy wyrazić własne zdanie na publicznym forum…
 Zmieniłeś się. Przeszedłeś zmianę jak w Power Rangers. Artur znormalniał, zmienił się, stał się fajnym gościem. Można z nim porozmawiać.

Do końca nie osiągnąłem praktycznie żadnego celu, który sobie postawiłem na wakacje. Jednak wszystkie realizowałem z mniejszym lub większym wysiłkiem co przyniosło skutek nie w postaci wypełnienia kolejnej rubryczki i odfajkowania kolejnego dokonania a gdzieś tam, we mnie.

Powiedziałem szczerze kobiecie z która byłem na weselu o wszystkim: o stronie, o moich problemach, wątpliwościach, planach, poznała moich rodziców. Podziękowałem za odtrącenie. To była najwspanialsza noc w moim życiu choć zdarzyło się wiele rzeczy o których oboje chcielibyśmy zapomnieć i obiecaliśmy sobie, że nikomu o nich nie opowiemy.

Chciałbym z nią być, ale jeśli nie będzie nam to dane to już bez żalu powiem: Ok., rozumiem.

Trzymam gardę.

sobota, 1 września 2012

sierpień-podsumowanie

Cele:

1. wejść w LTR,
2. napisać i obronić licencjat,
3. skończyc kurs języka angielskiego i zaliczyć egzamin na UW,
4. odbyć praktyki w Kancelarii Prezydenta,
5. ważyć 85 kg i systematycznie chodzić na siłkę,
6. systematycznie chodzić na basen, żeby złapać formę,
7. zaliczyć wszystkie przedmioty na studiach,
8. uczęszczać na zajęcia krav magi i potrafić się obronić,
9. odbyć kurs tańca baciaty albo salsy,
10. usystematyzować i dokończyć sprawy związane z Kołem (finansowe) i Stowarzyszeniem.
11. ponownie nawiązać kontakty ze znajomymi,
12. odbyć kurs pierwszej pomocy i otrzymać dyplom ukończenia kursu,
13. oczyścic komputer,
14. wyleczyć trądzik.

1. Z Kasią jak wiemy nie wyszło, ale i tak nie mogło wyjść a na weselu z Barbara bawiłem się zajebiście :) Podchodziłem do wielu kobiet zarówno z kolegami jak i sam. Chyba najwięcej. Boże coś co kiedyś byłoby dla mnie największym sukcesem wspominam dopisując to na końcu :P SZOK! tzn, że podryw jest tylko częścią życia, myślenie o tym nie jest dla mnie najważniejsze. Jestem an dobrej drodze :)
2. Trzeba tę kwestię rozwiązać w inny sposób :P
3. Byłem na ostatnich zajęciach. Mimo problemów jestem z siebie dumny. Muszę poprawić test i dostanę dyplomik :) W pon 3 września jak się okazało mam egzamin z angielskiego na uw! Szok, że cudem udało mi sie na niego zapisać! Spróbujemy :)
4.  Stołecka żyje. Można atakować!
5. Na rzecz angielskiego i przemysleń odpuściłem siłkę na 2 tyg. Chyba zbyt dużo mi nie spadło :)
6. Na basen chodzę systematycznie. Jestem zadowolony. Tylko kraulem przepłynę pietnaście 25 m basenów a na poczatku nie mogłem przepłynąć jednego 1,5 m :P
7. Odezwę się do Warchockiego i do 10 września postaram się zaliczyć.
8. Odpuściłem na 2 tyg kravke, ale wracam!
9. Ominąłem 2 zajecia. jedno nie z mojej winy :/
10. Oddałem kase Rafałowi i wróciłem zdecydowanie do lask w stowarzyszeniu!
11.  Jest ok.
12. Nie stać mnie, ale obiecuję przyswoić teorię!
13. 100 % sukces po wielu perypetiach.
14. Jest dobrze, robię co mogę :)

Największe sukcesy to zdecydowanie spektaklularny powrót do łask w stowarzyszeniu, naprawa laptopa, relacje w grupie znajomych, mimo problemów skończenie kursu z angielskiego (poradziłem tam sobie co było w październiku ubiegłego roku nie do pomyslenia dla mnie!)

Porażki to odpuszczenie tego w czym szło mi dobrze czyli siłka, kravka i kurs tańca.

W TYM MIESIACU CZAS NA ZRÓWNOWAŻENIE WSZYSTKIEGO!

Duży sukces to wesele z Barbarą, nawiązałem bardzo dobry kontakt z jej rodziną, z nią samą bawiłem się bardzo dobrze, wszystkie jej znajome uznały, że dobrze tańczę. Po raz pierwszy brałem udział w otrzęsinach. Basia podzieliła się opinią z koleżankami w Wawie i tak to zyskałem sporo plusów a jej mama zaufała mi na tyle, ze po poprawinach to ja prowadziłem ich nowy samochód z córką... Fajne uczucie :)

Uzyskałem kontakt do osoby z baru Panorama w Mariocie i idę na spotkanie na poczatku września!

Najważniejsze, że po 15 latach zrozumiałem po co to wszytsko robię... Po prostu po to żeby być lepszym facetem w przyszłości :)

wtorek, 28 sierpnia 2012

Przemyślenia nie swoje, ale prawdziwe

''NIE! KOBIETA NIE MOŻE BYĆ CELEM I SZCZĘŚCIEM TWOJEGO ŻYCIA!

Niektóre wnioski które wyciągnąłem po napisaniu tego tekstu, moich wcześniejszych przemyśleniach:
¬- Nigdy nie bać się przenieść wirtualnych znajomości do świata realnego, dążyć do tego jak najszybciej
- Nigdy nie poświęcać internetowym znajomościom czasu, energii większej niż krótkie poznanie się/umówienie spotkania
- Nigdy nie zapominać w związku o moich potrzebach, moich oczekiwaniach wobec partnerki - być wymagającym partnerem (oczywiście w rozsądnych granicach).
- Nigdy nie dopuścić do związku w którym nie ma seksu a moje potrzeby seksualne nie są w ogóle respektowane
- Nigdy nie podchodzić zbyt emocjonalnie na początku, zawsze analizować sytuacje w jakiej się znajduję i w którą dana relacja zmierza. Nie mam zamiaru więcej być plasterkiem.
- Nigdy nie inwestować w znajomość więcej niż jest tego warta. (Brak zainteresowania z drugiej strony, latanie i narzucanie się komuś, doładowywanie telefonu i inne żałosne starania)
- Nigdy, przenigdy nie uciekać od problemów w gry, komputery i inne nałogi.
- Zawsze wykorzystywać sytuacje, które nadarzają się w moim życiu (w tym przypadku Kanada).
- Zawsze analizować na chłodno sytuacje i przenigdy więcej nie traktować kobiety jako „to ta z którą spędzę reszte życia”.
- Zawsze być sobą - albo ktoś mnie akceptuje od początku takim jakim jestem albo niech spierdala.
- Nigdy nie pytać kobiety o rzeczy typu pocałunek - działać do napotkania oporów, muszę mieć jaja aby robić to na co mam ochotę.
- Mieć swoje życie, swoich znajomych, pasje, hobby.
- Nigdy nie stawiać kobiety w centrum swojego świata - ja jestem w środku, tylko będąc na prawdę szczęśliwym ze sobą można uszczęśliwić prawdziwie drugą osobę.
- Nigdy na siłę nie naciskać na spotkania. Trzeba dać się wykazać drugiej stronie, dać jej przestrzeń, dać możliwość zainwestowania i ZATĘSKNIENIA!
- Nigdy nie zatajać niczego „dla dobra sprawy” - takie rzeczy szybko wychodzą. Nie chcę nigdy więcej być zrobionym w chuja, dlatego nie mam zamiaru nikogo robić.
- Nigdy nie wymuszać niczego na drugiej stronie, mówić o swoich uczuciach gdy robi to to i to - trzeba pomóc zrozumieć drugiej stronie naszą sytuację.
- Słuchać osób, które chcą dla nas dobrze. (W moim przypadku była to mama, dziadek) Oderwać się od swojego punktu widzenia i zdystansować się czasami do tego wszystkiego aby móc chłodnym okiem przeanalizować gdzie cała relacja zmierza.
- Nigdy nie dawać wyborów typu albo on albo ja (zrobiłem tak przy jej najlepszym przyjacielu)
- Dać więcej przestrzeni i luzu, UFAĆ albo kończyć związek. Nie da się stworzyć związku bez zaufania.
- Nigdy więcej nie dawać się wykorzystywać (szofer)
- Nigdy nie ciągnąć związku ze względu na przyzwyczajenie. Dostrzegać moment w którym wiem, że to juz koniec (trzeba być po prostu szczerym ze samym sobą, analizować wszystko, mieć czas na przemyślenia)
- Nigdy nie przeinwestowywać. Dążyć do propocji 50-50
- Rozmawiać szczerze o aktualnym stanie związku, wzajemnych potrzebach
- Patrzeć na siebie a nie na cudze związki
- NIIIIIGDY więcej nie wybaczać takich sytuacji jak z tamtym chłopakiem. Nie ma tłumaczenia, że nam sie jebało, nie ma tłumaczenia, że alkohol czy inne czynniki
- Szanować samego siebie i swoje potrzeby
- Nie śpieszyć się ze związkiem
- Nie bać się zerwać w momencie kiedy zaczynam czuć, że to nie to, że nie pasujemy do siebie, w momencie kiedy czuję, że chciał bym od życia zupełnie innych rzeczy niż druga osoba - nie da się inaczej, przecież ktoś będzie musiał zrezygnować ze swoich celów, marzeń przez co stanie się nieszczęśliwą osobą...
- Inwestować w siebie, swój rozwój, swoje pasje i hobby czasami nawet kosztem związku. Jeżeli osoba szczerze kocha będzie w stanie to zaakceptować.
- Gonić za własnymi marzeniami (nie rezygnujcie z nich tak jak ja zrobiłem, na szczęście mi udało się powrócić na ten kierunek studiów na którym zawsze chciałem być - wam może już się tak nie udać dlatego nie rezygnujcie z siebie i własnych marzeń dla kogoś! To głupie!)
 - Spotykajcie się z ludźmi z którymi macie ochotę! Nie dajcie się zmanipulować i szantażować głupimi scenami zazdrości - ja żałuję cholernie, że traktowałem tak zajebistych ludzi w okół mnie w taki sposób... w imię czego?! Miłości? Wolne żarty.. miłość to nie są ciągłe wyrzeczenia.''

wtorek, 7 sierpnia 2012

Początek sierpnia


Ok, widać dalsze postępy:

- waga na siłowni w poniedziałek 6 sierpnia dokładnie 83 kg po wypróżnieniu, jeszcze 2 kg do osiągnięcia celu :)
- dziś na treningach krav magi zaczęliśmy kolejny miesiąc i doszły nowe osoby dlatego trener zastosował małą powtórkę i intensywność ćwiczeń tak jak na moich pierwszych zajęciach na poczatku lipca. Fajnie, bo dopeiro teraz zauważyłem moje postepy, bez problemu wykonywałem ćwiczenia i zdecydowanei
zauważyłem poprawę kondycji spoglądając na początkujących  i siebie sprzed miesiąca.
- nareperowałem laptopa,
- w poniedziałek zacząłem kurs angielskiego, teraz go skończę.

"Najważniejsze jest Twoje zdrowie i spokój ducha"

vagabond

wtorek, 31 lipca 2012

lipiec-podsumowanie

Cele:

1.  wejść w LTR,
2.  napisać i obronić licencjat,
3.  skończyc kurs języka angielskiego i zaliczyć egzamin na UW,
4.  odbyć praktyki w Kancelarii Prezydenta,
5.  ważyć 85 kg i systematycznie chodzić na siłkę,
6.  systematycznie chodzić na basen, żeby złapać formę,
7.  zaliczyć wszystkie przedmioty na studiach,
8.  uczęszczać na zajęcia krav magi i potrafić się obronić,
9.  odbyć kurs tańca baciaty albo salsy,
10. usystematyzować i dokończyć sprawy związane z Kołem (finansowe) i Stowarzyszeniem.
11. ponownie nawiązać kontakty ze znajomymi,
12. odbyć kurs pierwszej pomocy i otrzymać dyplom ukończenia kursu,
13. oczyścic komputer,
14. wyleczyć trądzik.

Realizacja:

1. Po długiej intrydze zdobyłem numer do Kasi. Z samego sposobu jestem bardzo dumny. Za bardzo ją idealizuję, ale ta dziewczyna rzeczywiście ma coś w sobie. Pomimo braku jej przekonania co do spotkania się ze mną usilnie staram się do niego doprowadzić. Myślę, że jestem na dobrej drodze, choć twierdzę, że ktoś stara się ją od tego odwieźć.
2. Daję ciała na całej linii, ale obiecuję poprawę.
3. Zapisałem się na dwumiesięczny kurs i od 6 sierpnia zaczynam. 5 dni w tyg. od 8.00 do 10.30 :D
4. Staram się dodzwonić do pani jednak bezskutecznie. Mam tego dosyć. W mailu zrezygnowałem z odbywania praktyk. Mam swój honor i nie pozwolę się tak traktować.
5. Systematycznie chodziłem na siłkę. Z powodu kontuzji przerwałem na tydzień. Wczoraj wróciłem z dobrym skutkiem-podniosłem 3x spokojnie 60 kg a 4 z pomocą :) Staram się zachowywać dietę i stosować suplementy. Ważę 82,1 kg i jestem na dobrej drodze do osiągnięcia celu.
6. Jest dobrze. Byłem 3 razy na basenie i za każdym razem z widocznym efektem. Spokojnie kraulem przepłynę jedną długość 25 m basenu i kilka po odpoczynku z problemami.
7. Tu daję ciała. Próbowałem. Nie udało mi się i spróbuję pewnie we wrześniu. Na razie muszę skserować książkę i zapłacić karę.
8. Jak w przypadku siłowni. Jest ciężko. Mam problemy ze skoordynowaniem ruchów, ale robie to tylko i wyłącznie dla siebie. Nie muszę być najlepszy. Ważna jest konsekwencja i trzymanie kondycji. Pomimo bólu wyruszyłem na trening jednak rozsądek zwyciężył.
9. Chodzę na kurs bachaty. Nie opuściłem żadnych zajęć. Mam nagrania. To trudny taniec dla mnie, ale będzie moim priorytetem, bo robi wrażenie na innych (szczególnie krok dominikański) i mnie obcowanie z partnerką sprawia przyjemność.
10. Napisałem smsa i będę ściągał długi. Muszę sie wziąć za stowarzyszenie.
11. Spotkałem się z kolegą z liceum i umówiłem na spotkania z innymi. Stale spotykam się z grupą z poli i jest ok :) Pogodziłem się z największym wrogiem. A z koleżanką z która równie zaciekle się kłóciłem idę w sierpniu na wesele :)
12. do wykonania. koszt około  200 zł
13. koszt od 200 zł. zrobić jak najszybciej.
14. Kupiłem żel antybakteryjny, kąpię się codziennie rano i wieczorem, połykam tabletki z wyciągiem z bratka. Jest trochę lepiej ale w ostatnim czasie jem zbyt dużo neizdrowej żywność. Musze jeść ją tylko ze znajomymi.

Ponadto opracowałem plan na 1,5 roku, który w pełni pozwoli się stać prawdziwym mężczyzną.

vagabond

niedziela, 29 lipca 2012

DO CHOLERY, ROBIĘ TO DLA SIEBIE PO TO ŻEBY DOCELOWO NIE KLĘKAĆ PRZED NIKIM !

Hmm, mam nadzieję, ze tylko na jakiś czas wróciłem stary ja. Nie, to nie było złudzenie. Rzeczywistość znowu zweryfikowała moje kolejne iluzje, wyobrażenia co do Kasi. Dalej zbyt szybko się angażuję tak bardzo potrzebuję związku. Nie tędy droga. Niepowodzenie, bark kontaktu pomimo wyraźnego zainteresowania i chęci spotkania na poczatku. Nie wiedziałem, co? dlaczego? jak to?
Napisałem SMSA! po kilku dniach a nawet kilka wyjaśniając swoje zachownie, bo rzeczywiście mogła się przestraszyć.
Odpisała, że była to pochopna decyzja i wtedy jej nie przemyślała dając mi numer. Widać wyraźnie, że ktoś na nią wpływa i komuś zależy żeby się ze mną nie spotkała. Jednak tylko dzięki własnemu doświadczeniu podtrzymałem jej zainteresowanie i wszystko co do spotkania rozstrzygnie się w połowie sierpnia. To będzie trudna relacja.

ALE najgorsze jest to, że wpłynęło to na moje postępowanie: kontuzja na siłowni i z tego też powodu brak treningów krav magi i ćwiczeń na siłce + problemy z Kasiąą doprowadziły do tego, że masturbuję się i opycham pizzą i colą. Padłem, ale na krótko, bo jutro znowu się podniosę.

Powinieniem podrywać. Za dużo o niej myślę. Realizować swoje plany. Wykorzystać ten czas na kolejne wzmocnienie siebie a nie myślenie i rozczulanie się nad sobą.

DO CHOLERY, ROBIĘ TO DLA SIEBIE PO TO ŻEBY DOCELOWO NIE KLĘKAĆ PRZED NIKIM !

3 PŁASZCZYZNY ROZWOJU

1. Zawodowa

Chcę mieć własną firmę, ale na razie nie mam kapitału. Nie sztuką jest pracować w knajpie i mieć tylko hajs. Sztuką będzie powrót i odbudowanie swojej pozycji w grupie, która teraz tworzy stowarzyszenie. Kasa z festiwalu posłuży do stworzenia portalu. Do tego zdobęde doświadczenie, kontakty w branżach i całkiem dobry wpis w CV. Dlatego dla własnego dobra musze wytrzymać, zmienić podejście i działać ze zdwojoną mocą a kiedyś z uśmiechem na twarzy odejdę na swoje :)
W tej płaszczyźnie mieści się także napisanie licencjatów, których tematyka będzie pomocna w stworzeniu i zarządzaniu portalem w budowaniu, którego posłuży mi także wiedza zaczerpnięta z literatury podróżniczej, którą będę wertował poruszając się komunikacją miejską.

2. Samorozwój

Cel: praca do lipca 2013 r. i zgromadzenie około 10 000 zł na szkolenie i uzyskanie licencji pilota paralotni, glajt, niezbędny sprzet i sportową kamerkę.
Uczęszczanie na treningi krav magi i siłownię oraz zajecia na basenie, angielski i kurs tańca bachaty by stać się prawdziwym mężczyzną.

3. Rzeczy materialne: mieszkanie i samochód

Zorganizowanie i koordynacja procesu urządzania mieszkania. Dobór kreatora, projektu. Sprawowanie kontroli nad budżetem i poczynaniami ekipy.
Systematyczny remont i doposażanie samochodu.


30 lipca 2012 r. - 31 grudnia 2013 r.


vagabond


środa, 25 lipca 2012

Wszystko po kolei


Gdy okazało się pod koniec stycznia, że dla Karoliny byłem kolejną przygodą, jednak przygodą nie do zdobycia szybko zainteresowała się łatwiejszym kąskiem. Weszła w związek z jej o rok młodszym kumplem. Nawet nie brałem go pod uwagę, bo wiem jak trudno jest wyjść z ramy przyjaciela. Nie tyle on to zrobił co ona go sobie wzięła (to ta dziewczyna z sobotniej, odświeżonej znajomości). Wtedy zrozumiałem, że coś jest nie tak, że moja zmiana poszła w złą stronę. Zobaczyłem, że mam opinię zadufanego w sobie narcyza/egoisty na studiach, że w Kole tak naprawdę mnie nie znoszą. Trzymałem się tylko opiekuna Koła. Był moim mentorem. Nie zauważałem jak spadam w przepaść swojego chorego życia, nie podrywałem, odizolowałem się przez porażkę od grupy. Byłem sam.

Kryzys przyszedł podczas spektakli z 2 i 3 marca gdy można powiedzieć, że po raz pierwszy wyraźnie zawaliłem sprawę w Kole. Oczywiście wina rozkłada się na kilka osób, ale zawsze i to słuszne efekt spada na prezesa. Wtedy opiekun zmienił swój stosunek do mnie i zaczeła się równia pochyła w naszych relacjach.

Później jeszcze przez chwilę się poderwałem tworząc i opisując tutaj autorską wizję festiwalu z której w zasadzie nic nie przetrwało. Zmieniłem się. W ciągu tygodnia wyraziłem 3 razy po raz pierwszy własne zdanie. O 3 razy za dużo. Zobaczyłem jakim jest człowiekiem. Wiedziałem, że te relacje już nigdy nie będą takie same. Oddalając się od niego znacznie przybliżyłem się do znajomych, zacząłem podrywać, spotykać się, znajomi na roku co rusz mówili, że zmieniłem się pozytywnie. Nadeszła sesja. W aonie zrozumiałem jak chcę żyć, a na stancji jak do tego dążyć. Cały czas myślałem nad moim pomysłem biznesu, który ciągle konsultuję i wierzę, że jest przyszłościowy, że uszczęsliwi mnie i innych. Nie zaliczałem egzaminów, to nie miało dla mnie sensu jednak dobrze się skończyło. W międzyczasie nagraliśmy ostatnią próbę spektaklu przed wakacjami i zrezygnowałem ze stanowiska prezesa. Dymisja nie została przyjęta. Zdecydowałem, że nie zostawia się czegoś w połowie. Mężczyznę poznaje się po tym jak kończy a nie jak zaczyna, więc skończę, ale po Weselu. Zostałem wybrany na prezesa na kolejną kadancję.

Postanowiłem, że w wakacje zbuduję nowego siebie. Potrzebowałem kasy. Zaryzykowałem. Postawiłem 400 zł po głębokiej analizie meczu Polska vs Grecja. Wygrałem 1200 zł. Wiedziałem, że to początek wakacyjnej drogi, ale też w pewnym sensie koniec poszukiwania, koniec zmiany. Wyznaczyłem cele, spotkałem na swojej drodze Kasię, ćwiczę krav magę, chodzę 3x w tyg. na siłkę, stosuję dietę, chodzę na basen i kurs tańca bachaty, spotykam się ze znajomymi którzy ewidentnie mnie lubią i szanują, pogodziłem się z największym wrogiem. Jest świetnie! Czas dołożyć kolejną cegiełkę. Już ostatnią kładkę do kroczenia właściwą drogą tj. wywiązywanie się z obowiązków kumpla, studenta, prezesa Koła i członka stowarzyszenia, bo prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy...

''zrozumiałem dwie ważne rzeczy:

a) frajerząc ją stracę. Rozumiem teraz lepiej niż kiedykolwiek, że jeżeli chcę tę cenną jedyną itd zatrzymać to mam to rozegrać po męsku na luzie, bez "schodzenia na psy".. Nawet jak serce oszaleje, to sińce na dupie przypomną o starej prawdzie.

b) kobieta dla mnie, to ta, która mi się podoba a ja jej. Nie będę nigdy więcej walczył z wiatrakami, ganiając za kobietą, której na mnie nie zależy. Kobieta moich marzeń to tak, która mnie pragnie równie mocno co ja ją.''

'' Bycie mężczyzną, polega między innymi na tym, by pokazywać kobiecie, że jesteś tym, który może Jej dać więcej niż inni. Że jesteś silny na tyle, by mogła Ci zaufać, poczuć się bezpiecznie i chcieć z Tobą coś budować albo po prostu dobrze się zabawić. Jak niedawno pisał na forum Ronlouis - mężczyzna się nie boi. I niczego nie musi udowadniać. Chyba że sobie. Każdy w końcu bowiem potrzebuje wyzwań. Mężczyzna dla kobiety musi umieć być wyzwaniem. I umieć również podejmować wyzwanie jakim jest każda Kobieta. Ale punktem wyjścia musi być faktyczne, pełne, zrozumienie błędów, które się popełniało, wad, które trzeba zwalczać. Nie można zaczynać od kłamstwa jak, mam wrażenie czytając niektóre wpisy, często to się dzieje.''

''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."

 ''Poza tym, często drugie spotkanie to jeszcze zbyt wcześnie na wszelkie macania i pocałunki. Nie wytwarzasz w niej poczucia zaufania i komfortu, nie czytasz jej oznak zainteresowania, tylko od razu ją dotykasz, całujesz, chcesz wszystko już teraz, zaraz, najlepiej podczas pierwszego spotkania, a gdy laska ucieka/ odsuwa się - to potem są pytania "dlaczego?" - otóż dlatego, że dojrzała, zdrowo myśląca kobieta pragnie faceta, który będzie dla niej wyzwaniem, będzie lekko niedostępny, tajemniczy i intrygujący, pozwoli jej się gonić, nigdy nie odda się jej w 100%, ona chce faceta, którego będzie mogła odkrywać. A większość facetów robi na odwrót. Właśnie poprzez takie akcje jak łapanie za ręke, całowanie, nachalne eskalowanie dotyku już podczas pierwszych chwil znajomości itp. OD RAZU i na wstępie wykładasz wszystkie karty na stół, jesteś przewidywalny, bo swoim zachowaniem pokazujesz, że ona nie musi się o Ciebie starać, że jesteś nią tak bardzo zainteresowany, że gdyby skinęła palcem, ty już leciałbyś na kolanach z różą w ustach i czekoladkami pod pachą, byle jej dogodzić.''

vagabond

CHANGE!



a może jednak naprawdę jest warto?!

Starałem się, staram się od jakiegoś czasu walcząc z samym sobą i ze wszystkimi, czasami na pół gwizdka, ale jednak do przodu, czasami bez przekonania i wiary w sens ale do przodu, czasami z wielką wiarą w sens, który bardzo szybko okazuje się być bezsensem i wtedy olewam totalnie wszystko czym się zajmowałem i szukam czegoś zupełnie nowego poszukując w tym znowu sensu.

Zauważyłem, że w tej całej walce o stanie się prawdziwym facetem celem jest znalezienie tej właściwej kobiety dla której będziesz prawdziwym facetem i wszystkie moje działania były skupione właśnie na tym. To był mój ideał, cały czas wierzyłem, że gdzieś znajduje się taki ideał, ale go nie widziałem. Teraz przynajmniej jeśli chodzi o pierwsze wrażenie znalazłem taki ideał i takie ideały istnieją i od razu gdy ją zobaczyłem po raz pierwszy pomyślałem: ''a co gdyby została moją żoną?'' i nawet jesli ten ideał nie jest dla mnie i być może tak naprawdę nie jest ideałem to jednak taki ideał pierwszego wrażenia istnieje a co jeśli będzie ideałem nie tylko pierwszego wrażenia?

Warto było gubić się w tym wszystkim i odnajdować.

''Prawdziwego faceta poznasz nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy''
na tym muszę się skupić, bo z tym mam największy problem.

vagabond

wtorek, 24 lipca 2012

Udało się!

ale zanim do konkretów :)

Barbara wróciła z Krymu a więc piliśmy nad Wisłą. Po pewnym czasie gdy część ekipy już zasnęła.. ku zaskoczeniu przechodziła Karolina z Danielem. Nie rozmawiałem z nią od kilku miesięcy. Swojego chłopaka traktowała jak zbędny dodatek co rusz starając się złapać mnie za rękę. Dziwna kobieta, dziwna sprawa, ale to już rozdział zamknięty. Skończyliśmy o 6.00. Oczywiście bez mandatu za spożycie się nie obeszło :/

Wstałem w niedzielę około 11.00. Nie mogłem spać. Pomimo braku formy postanowiłem jednak wyruszyć do Łazienek tak jak sobie założyłem. Przeżułemw  drodze 4 gumy..i jestem. Siadłem z boku, niedaleko restauracji. Patrzę i ku zaskoczeniu chyba jest ale z daleka nie jestem pewien! Przeszedłem w tę i spowrotem przy ogródkach restauracji i tak, to chyba ONA :) ale była też ruda, która mnie kojarzyła z pewnością, a wieć usiadłem centralnie na przeciwko wejścia i stanowiska kelnerek :) Siedzę tak około 20 min, w międzyczasie telefon do mamy i spowiedź z melanżu. Udało mi się zaobserwaować ciekawą i komiczną sytuację kiedy wśród pracowników restauracji rozchodzi się wieść, że jestem (cała telenowela przypominam ciągnie się od około 1 lipca a był 21). Kasia stoi na przeciwko mnie, tak jakby ułatwiała mi wybranie momentu, więc wstaję i idę:
- ''Kasia, prawda?''
-''Tak''
przedstawiłerm się, ale przez cały czas ktoś nam przeszkadzał, cały czas musiała obsługiwać klientów w końcu była w pracy. Wtedy, gdy odeszła włączyła się ruda zadajac z uśmeichem pytanie: "W czym mogę Panu pomóc?'' na co odpowiadam, że już mi pomogła a ona na to, że gdybym przyszedł tak jak mówiła to byłoby juz dawno po sprawie! Jeej, przecież to jeje się pomyliły dziewczyny i gdy w tedy byłem to Kasia miała urlop! No, ale nic to. Nie ma tego złego co by an dobre nie wyszło :)
Kasia, przeprosiła mnie, ale jeszcze jedno zamówienie. Czekam, podchodzi kelner i od razu z pytaniem do kelnerek dlaczego mnie nie obsługują, spogląda na mnie: ''aaa to Pan, ok'' Trochę dramat co? :P
Przychodzi Kasia. Fakt trochę zżerał mnie stres.
- '' Wiem, ze mnie szukasz, ale właściwie nie wiem dlaczego?''
- '' Jak już wiesz, zobaczyłem Cię jakiś czas temu i pomyslałem że chciałbym Cię poznać. Wiem, że jesteś w pracy i nie masz czasu dlatego wpisz mi swój numer, zadzwonię i się spotkamy''
Była naprawdę urocza, taka naturalnie śliczna o wydaje się przyjaznym usposobieniu, taka dziewczęca. Pewnie idealizuję no ale, wolno mi :)
- '' Ale ja Cię nie znam!''
- ''Mówiłem Ci, że mam na imię Artur :D''
- '' Ale ja nic o Tobie nie wiem'' a widzę, że chce mi dać ten numer aż jej się oczy cieszą tylko nie chce też wyjść na łatwą :)
-'' Ok, mam na imię Atur, 22 lata, studiuję, pracuję, coś jeszcze? :D''
- Szeroko się uśmiechnęła i było jasne, że dostanę ten numer :) Puściłem sygnał.

Jestem naprawdę pod jej wielkim wrażeniem, aż mnie to przeraża i wydaje mi się (na tym etapie to chore myślenie) że to dziewczyna do związku a przecież tego właśnie szukam. Dziś do niej zadzwonię i mam nadzieję, że umówimy się na spotkanie.

vagabond

ps. Save stwierdził, że rosnę :) Pyśka, że dobrze tańczę. Na siłowni doznałem małej kontuzji i wczoraj musiałem się poddać, ale dziś nie ma lekko. ide na trening kravki.


piątek, 20 lipca 2012

Mogę:

- chodzić,
- widzieć,
- słyszeć,
- czuć,
- czytać,
- podejść do kobiety,
- latać,
- pływać,
- mówić,
- uczyć się,
- nauczyć się tańczyć,
- porozmawaić z rodzicami,
- śmiać się,
- korzystać z używek,
- uprawiać seks,
- spotykać się z kobietami,
- kłócić się,
- zmęczyć się,
- zarabiać pieniądze,
- jeździć rowerem,
- wyjechać za granicę,
- gotować

itd.

Póki co nic oprócz myśli mnie nie ogranicza, ja to wszystko mogę!
a jutro już moge nie móc jak wielu...

tak.

ps. a na basenie coraz lepiej, nie wiem, czy to zasługa treningów krav magi. jutro zobaczymy ile ważę

Pierwsze korki w nowym mieszkaniu!

Cześć!

To był wielki dzień. Przyjechali rodzice z ciotką i razem udaliśmy się na oglądanie mojego nowego mieszkania na warszawskich Włochach.

Pierwsze kroki we własnym M? Zajebista sprawa! :) taka, taka dorosłość...

Z tym powiązana jest zdecydowanie ważniejsza kwestia.
Dziś tak naprawdę już nie zdałem sobie sprawę a UŚWIADOMIŁEM, że mam wyjątkowych rodziców.
Na pierwszy rzut oka stwierdzilibyście, że to prości ludzie, ale Ci ludzie z pierwszego wspólnego zdjęcia we własnym M naprawdę zrobili i zrobiliby dla mnie wszystko. Nawet jeśli kiedyś ich już ze mną nie będzie to będę pamiętał, że byli i są ze mną zawsze. To ludzie mojego życia.

Ok, dosyć tych przemyśleń, ale dalej trzymam się tematu rodziców :)

Odwiedzili mnie też w Warszawie 2 tygodnie temu. Niedziela, tradycyjnie spacer w Łazienkach.
Siedzimy na ławkach niedaleko Pałacu na Wodzie, ciepło, fajny klimat. Rozglądam się po okolicy i nagle wzrok się zatrzymał. Kelnerka w kawiarni. Brunetka, wysoka i zgrabna, ciemne oczy, długie, czarne włosy upięte w kok, kolczyki z perłą. Ok, nieśmiało można powiedzieć, że (z wyglądu) MÓJ IDEAŁ! i nagle głos mamy: ''O, Artur patrz jaka ładna dziewczyna'' - jej naprawdę rzadko się to zdarza. Był też tego minus, nie podszedłem przy rodzicach, trzeba przyznać, że to dla mnie za dużo. Myslę też, że bym ją spłoszył, ale wiedziałem, że tam wrócę i podejdę directem :)

To wróciłem już nastepnego dnia. Nie było jej. Ruda koleżanka (można było się spodziewać efektu) oczywiście jak się później okazało pomyliła dziewczyny i poleciła mi szukać domniemanej Renatki w przyszłym tygodniu w weekend. Jak ten debil ze starych czasów spędziłem cały weekend w Łazienkach przy tych furczących pawiach i z milionem turystów. Na dodatek w niedzielę wieczorem minąłem tę rudą koleżankę :/ Za dużo zainwestowałem, nie poddam się. Może to głupie, ale wróciłem w poniedziałekl rano. Tym razem dokładnie opisałem (jak się okazało Kasię :) jej innym koleżankom i dowiedziałem się, że do 11 lipca jest na urlopie. Byłem tam znowu we wtorek 17 lipca i znowu jej nie było. Chyba oszalałem i naprawdę jestem głupi, ale choćbym miał tam znowu spędzić cały nadchodzący weekend to pójdę tam tyle razy ile będzie trzeba, spotkam ją i powiem, że chciałbym ją poznać. Reszta, przynajmniej na tym etapie zależy już tylko od niej.

1 sierpnia zrobię podsumowanie jak wyglądał lipiec.

vagabond





środa, 18 lipca 2012

Priorytety

1. Systematyczna realizacja własnego pomysłu na portal, czytanie książek podróżniczych, zbieranie funduszy.
2. Realizowanie spraw związanych z produkcją (stowarzyszenie - zabezpieczenie :)
3. Krav maga
4. J. angielski

Wczoraj pojednałem się (myślę, że ostatecznie) z moim dotychczasowym wrogiem nr 1. Wielka ulga :)


środa, 20 czerwca 2012

nadrabianie zaległości-wyjście na prostą


do 30 września 2012 r.

- wejść w LTR,
- napisać i obronić licencjat,
- skończyc kurs języka angielskiego i zaliczyć egzamin na UW,
- odbyć praktyki w Kancelarii Prezydenta,
- ważyć 85 kg i systematycznie chodzić na siłkę,
- systematycznie chodzić na basen, żeby złapać formę,
- zaliczyć wszystkie przedmioty na studiach,
- uczęszczać na zajęcia krav magi i potrafić się obronić,
- odbyć kurs tańca baciaty albo salsy,
- usystematyzować i dokończyć sprawy związane z Kołem (finansowe) i Stowarzyszeniem.
- ponownie nawiązać kontakty ze znajomymi,
- odbyć kurs pierwszej pomocy i otrzymać dyplom ukończenia kursu,
- oczyścic komputer,
- wyleczyć trądzik.

sobota, 2 czerwca 2012

przemyślenia

CELEM JEST WOLNOŚĆ !!!

'' Twoim jedynym zadaniem jest słuchać, obserwować i tworzyć! Nigdy bezmyślnie powielać schematów i słów które usłyszałeś. Tylko wtedy osiągniesz więcej niż Ci, którzy potrafią jedynie powtarzać i ich życie to w zasadzie powolne umieranie''


- nie mów o tym, że masz pomysł, po prostu realizuj go w ciszy i spokoju, to Twój autorski pomysł, jeśli będziesz potrzebował zaufanych ludzi wtedy porozmawiaj z najbardziej ogarniętymi osobami, które mogą przekazać kontakt dalej. na razie powiedziales o tym 3 osobom i kolejnym trzem w ramach sonodwania opinii-na razie na tym koniec.

-"Widzisz ten tłum w dole, uczciwie pracujący ludzie, rządzi nimi Strach
-Jaka jest alternatywa
-Życie jest proste, dokonujesz wyboru i nie patrzysz wstecz"

Rób swoje i nie patrz się na innych,
pamiętaj (...) żeby być wolny musisz być silny.

''Ci, którzy zamulają, nigdzie nie dochodzą,
Ci co działają osiągają kolejny poziom.
Pamiętam o tym i realizuje plany,
świat należy do odważnych,
 a nie do wydyganych.''

Te całe studia są po to żeby sprawdzić jak silny jesteś psychicznie, czy pomimo beznadziejności tego całego systemu sobie poradzisz :)

'Za sukcesem kazdego wielkiego mezczyzny stoi jakas kobieta'.
Dąż do niezależności finansowej, abyś nie musiał oglądać się na innych.
Miej kilka opcji, nie zapatruj się tylko w jednym kierunku (festiwal-poszukiwanie sponsorów + realizacja pomysłu na własny biznes)
Wyciągaj wnioski z tego czego doświadczasz ( aon zaoczne-->mgr zaoczne?! (studia na gorszym poziomie+ wstawanie rano+ brak kontaktu z rodziną+wypełnione weekendy)-przecież tego nie cierpisz! / poli - jeden kierunek, więcej czasu na działanie i osiaganie niezależności.
Nie bój się tych, którzy codziennie ćwiczą inne uderzenie. Bój się tych, którzy codziennie ćwiczą to samo.
Rób w życiu to co lubisz wtedy nie będziesz pracował.
Wykorzystuj to co przynosi Ci codzienność-poznawaj ludzi, buduj kontakty, poznawaj znajomych, zwracaj uwagę na rzeczy niezauważalne.
Studia są ważne, ale nie oceny
Gdy pomysł się powiedzie zaangażuję się w działalność charytatywną by pomagać innym, którzy są (mam nadzieję) będą w mojej sytuacji, czyli mają pomysł a brak im kapitału.
Nie bazuj na jednej osobie-pokłócisz się, rozstaniesz i jesteś na zerze.
Nie stawiaj wszystkiego na jedną szalę.
Sprawdź i zaryzykuj. Może trochę starcisz a może się uda. Wszyscy przegrywali (kobiety, podryw, aon, koło, stowarzyszenie?) ale wyciągaj wnioski. Wszędzie tam się czegoś nauczyłeś. Wykorzystaj to doświadczenie.

-politologia-jak uniknąć państwa, widzieć co się dzieje w polityce, ale sie nie angażować, pzonajesz ludzi, uczysz sie jak działa państwo.
-aon- jak działa system: przyzwyczajenia starych ludzi działają na nowych-system funcjonuje dalej, podległość, niesamowita zależnośc od łaski-zero innowacyjności w państwowej pracy.
= studia: po studiach umowy śmieciowe, dopiero za wiele lat będziesz odkładał na emeryturę, cały czas pracujesz na kogoś, zanim się dorobisz bardzo dużo to zajmie.
-koło: nie robisz tego co lubisz naprawdę, masz dosyć gdy ktoś Cię upokarza. Dokańczasz projekt i odchodzisz. Produkcja, ciągłe życie w biegu, pod presja to nie jest to czego szukasz.

czwartek, 31 maja 2012

maj - podsumowanie

Tak, rozmowy w ostatnim czasie z symaptyczną, wyskoą brunetką nie było, ale sporo osób dostrzega diametralną zmianę na lepsze. Najbliżsi znajomi są wręcz zaszokowani moim pozytywnym podejściem do wielu spraw. Nie czuję jakiś obaw podczas podejścia, zwyczajnie nie podchodze, bo nie moge się szybko zdecydować. Kilka razy przeszkodziły w tym warunki techniczne a w innych po chwili rozmowy byłem zaitersowany tylko jak najszybszym skończeniem relacji.

Sesja, zawalam kolokwia więc nie jest dobrze. Na 1,5 tyg przed wyborami pokłóciłem się z reżyserem. Od 8 miesięcy jestśmy w trakcie przygotowywania spektaklu, więc chciałem dalej wyprodukować spektakl ale już nie jako prezes. A jednak osiagnęliśmy kompromis po szczerej rozmowie. Po raz pierwszy od dawna wyperswadowałem swoje racje i odczułem satysfakcję z tego powodu. Zostaję ze zmianą w zarządzie spowodowaną wyjazdem an Erasmusa koleżanki. Będzie dobrze.

W ostatni weekend podczas rozmowy z wykładowcą na tej gorszej uczelni poczułem się jak śmieć. Nie ze względu na braki w wiedzy. Ze względu na podejście wykładowcy: chama, gbura, prostaka jarającego fajki w pomieszczeniu i dmuchającego perfidnie wprost na mnie. Wtedy zrozmiałem (a właściwie wiedziałem to już wcześniej jednak teraz zrozumiałem to ostatecznie i dobitnie) jakie stosunki mogą panować między pracodawcą i pracownikiem. Nie chce tak żyć i pracować dlatego choćbym miał ciosać zapałki i wkładać je we własnoręcznie sklejane pudełka to będę miał własną firmę.

Przyszła refleksja:
co w życiu naprawde lubię robić?
i kolejna:
jak to robić w taki sposób w jaki nie robił tego nikt inny?

znalazłem niszę związaną z czymś co od 22 lat życia jescze nigdy mi się nie znudziło! mam świetną nazwę i wizję, która wymaga dopracowania żeby portal (tak portal) rósł w siłę jednocześnie sprawiając mnie i ludziom go odwiedzającym przyjemność przynosząc kasę właścicielowi i zapewniając mu ciekawe życie :) ale na razie zostawiam to do 'po sesji'.

W ramach stowarzyszenia i organizacji festiwalu będę poszukiwał sponsorów. Drukują się wizytówki. Fajnie :D

Zbliża się euro i wakacje podczas których chcę cały czas poświęcić na wizualną i mentalną zmianę siebie. Potrzebuję kasy. Od 2 tygodni analizuję możliwe rozstrzygnięcia w meczu otwarcia. Część kasy już obstawiłem. Jeśli wygram będę ustawiony! czas dograć pewne kwestie związane z wakacjami i to + sesja są teraz głównymi celami.

vagabond

środa, 23 maja 2012

Bez podejść

 Jest ciepło, tyle pięknych kobiet dookoła. Do dziewczyny poznanej przy wyjściu z metra nie zadzwoniłem. Nie podchodzę. Wiem dlaczego i co zmienić. Pomimo sesji obiecuje sobie poprawę.

Poza tym jest całkiem dobrze, coraz wiecej osób zauważa pozytywną zmianę w moim podejściu do świata a to cieszy i dalej mobilizuje. Nie odpuszczam siłowni, choć chodząc z powodu braku czasu i ograniczając stosowanie diety bardziej utrzymuję dotychczasowy stan niż go poprawiam. Zostały jeszcze dwa spotkania do końca zajęć na basenie, mam ambitne plany jesli chodzi o tę kwestię w wakacje. W ogóle na wakacje mam bardzo ambitne plany. Podzielę się nimi, ale na razie jestem na etapie gromadzenia kasy a bardziej sposobu na jej zdobycie (widać już światełko w tunelu). Chodzi o zbudowanie siebie na nowo.

Dostrzegam, że przeszkadzają mi rzeczy, które wcześniej mnie pochłaniały.  Ciągłe sprawdzanie aktualnych informacji, wydarzeń, słuchanie tandetnych piosenek z jeszcze bardziej tandetnymi tekstami, czytanie artykułów, które negatywnie wpływają na stostunek do świata. Dosyć.

Od jakiegoś czasu czytam rozważania filozofów (wydają się zadziwiająco aktualne, nawet bardziej niż dawka bieżących informacji w mass mediach). Do tego zacząłem słuchać smooth jazzu. Tylko pozornie może Wam się wydawać, że przy tego typu muzyce  robicie zakupy w galerii handlowej. Ta muzyka pozwala odpłynąć od codzienności, odpłynąć naprawdę całkiem skutecznie.
Polecam bardzo dobre radio z Californii: http://jazzradio.com Zakładki Smooth Jazz i Smooth Jazz 24'7.
A poniżej 2 zupełnie różne kawałki odzwierciedlające różnorodność stylu.

http://www.youtube.com/watch?v=jeV6q_5stP0


http://www.youtube.com/watch?v=TuRub5zaHZs

Zbliża się Euro 2012. Na stancji wpadliśmy na świetny pomysł wspólnego oglądania meczów. Wynajmujemy mieszaknie z 50 m tarasem i na ścianie sąsiada będziemy wyświatlać mecze za pomocą rzutnika. Mamy 30 osobową grupę. Zapowiada się świetna zabawa!

Do napisania. Już na pewno p rozmowie z symaptyczną, wysoką brunetką :)



sobota, 12 maja 2012

Sukces direct

Od rana przez 5 godzin zdjęcia w studio. Całkiem ciekawe doświadczenie, połączylismy kilka spraw i podczas sesji nasza siódemka przyczyniła się do zaliczenia projektu przez koleżankę, zrobiła sobie kilka dobrze zapowiadających się zdjęć dla promocji Koła, Stowarzyszenia i siebie. Zupełnie za darmo! Trzeba częściej korzystać z usług koleżanki :)

Wieczorem udaliśmy się na Kempę Potocką grupą z Koła. Piwko i plac zabaw - całkiem, całkiem także na spotkanie z dziewczyną.

ale oczywiście spóźniłem się na umówione miejsce zbiórki. Jadąc metrem, przede mną siedziała całkiem atrakcyjna brunetka, miała zadbane dłonie i stopy a to bardzo lubię u kobiet. Chwila zwahania po wczorajszych doświadczeniach, ale ruszyłem. Wysiadłem za nią w centrum i zaatakowałem directem na patelni. Zaczerwieniła się a to bardzo dobry znak jeśli chodzi o uzyskanie kontaktu. Już prawie zaczyna dyktować, ale cóż to, niespodzianka-shit test:

- A co jak będziesz do mnie codziennie pisał i ciągle dzwonił?
- Masz rację, ogólnie to nie mam co robić i będę do Ciebie pisał 30 razy dziennie :)

Tak, Gosia (kolejna o takim imieniu) podała mi swój numer. Jeśli chodzi o jej cerę i uśmiech to nie jest mój ideał, ale zobaczymy :)

W ogóle nie nawiązuję kontaktu za pomoca indirectu. Podchodząc directem czuję się z tym spójny. Średnio co druga kobieta podaje numer. Muszę podnieść sobie poprzeczkę jeśli chodzi o atrakcyjność kobiet (oczywiście tę wywołaną pierwszym wrażeniem), bo skoro mogę podejść do atrakcyjnej kobiety i móc przekonać się czy ma cechy, których (oprócz wyglądu) poszukuję u dziewczyn to dlaczego mam interesować się tymi pozornie mniej atrakcyjnymi skoro tych, z którymi mógłbym nawiązać dłuższą relację  (podobno) jest tak wiele? :)

vagabond

piątek, 11 maja 2012

Sukces i zlewka

SUPER! Grupa zaakceptowała moją koncepcję festiwalu od strony sponsorskiej i wymyśloną przeze mnie nową nazwę festiwalu. Cieszy, że główne poparcie popłynęło od osób które mają największe doświadczenie w branży. Jestem zadowolony z siebie, bo włożyłem w to naprawdę sporo pracy a wiele jeszcze przede mną. Jednak świadomość, że ważna część czegoś nowego, czegoś co w moim założeniu ukaże nową koncepcję faestiwalu teatralnego/teatralno-muzycznego w Polsce i na zawsze zmieni rynek, czegoś co będzie Twoje i co zostanie na lata jest wierzcie mi - bardzo satysfakcjonująca i na pewno nie żąłuję, że poświęciłem przez to obronę licencjatu w najbliższym czasie.

Gdyby nie Koło, gdyby nie festiwal to studia nie sprawiałyby mi satysfakcji, męczą mnie kolejne bezsensowne przedmioty typu: Metody i techniki badań życia politycznego, czy Uczestnictwo w życiu politycznym. Bełkot o niczym a to nic można przeczytać w jednej książce. Studia nie stanowią dla mnie wyzwania, nie zalaeży mi jaką otrzymam ocenę, byle długo się nie męczyć. Jednak w tym bezsensie chyba znalazłem perełkę, coś co do tej pory również uważałem za stratę czasu ze względu na brak odniesień do współczesności i odrealnienie. A prawda jest taka, że po prostu jestem za głupi, żeby wskazać te odniesienia. Filozofia wprost przeciwnie pomaga odwołać zagadnienia do chwili obecnej a także pozostać sobą w tych co tu dużo dywagować-dziwnych czasach.W ciagu roku byłem tylko na jadnym wykładzie z Myśli politycznej (najtrudniejszy egzamin na 5 letnich studiach politologii). Daję sobie miesiąc na dostanie co najmniej 4 z egzaminu. To będzie ciekawe doświadczenie, bo do tej pory nie przepadałem za tego typu nauką.

Jutro zdjęcia, które pomogą zaliczyć koleżance projekt w Szkole Reklamy, wykorzystamy je do promocji Koła i Stowarzyszenia. Może być fajna zabawa!

Były sukcesy a teraz zlewka.
Jadę metrem, na przeciwko siedzi wysoka brunetka z koleżanką, dalej koleżanka wysiada. Ok, jadę za nią dwie stacje dalej-niech będzie. Czekam aż wyjdziemy z peronów--> direct --> i tu bardzo dziwna reakcja, popatrzyła na mnie niczym na jakiegoś zboczeńca choć podjęła rozmowę. W pewnym momencie spojrzała na z zażenowaniem, uśmiechnęła się, życzyła miłego dnia i poszła. Zatkało mnie, stałem jak wryty :P

To był zły dzień. Jadąc na próbę podobna sytuacja. Wysiadłem, szedłem za dziewczyną jakieś 500 m i nie podszedłem! Nie wiem dlaczego, chyba tamta zlewka na mnie wpłynęła! Trzeba to koniecznie zmienić!

Po próbie wychodząc z KFC zobaczyłem znajomą twarz kobiety, dopiero za chwilę skojarzyłem, że to dziewczyna którą jakieś 2 tyg temu otworzyłem wychodząć z tramwaju. Powiedziała, że od dawna jest zajęta i faktycznie była dziś z facetem. Gratuluję wiernej dziewczyny ;)

Jadąc obok SGH pomyślałem, że może warto poznać osoby z nowych środowisk. Spotykając dziewczynę na ulicy masz duże prawdopodobieństwo, że kobieta nie będzie spełniała Twoich podstawowych wymagań typu: kobieta z klasą, inteligentna, z wyższym wykształceniem lub dobrze rokująca w tej kwestii. W przypadku poszukiwań na uczelni szanse na poznanie odpowiedniej osoby wzrastają dlatego teraz właśnie tam wyruszę ku przygodzie :)

vagabond

wtorek, 8 maja 2012

Codzienność - realizacja planu

Super, duża część mojego pomysłu a przede wszystkim 2 strategiczne cechy zostały zaakceptowane przed dyrektora artystycznego. W środę przekonamy się co na to cała grupa realizująca festiwal :) Wtedy podzielę się z Wami pomysłami.

W niedzielę także, w przejściu podziemnym przy Centralnym zobaczyłem jak jakiś chłopak podchodził z indirectem i dostał zlewkę. Podszedłem (okazało się, że opiera się na kwestiach lansowanych przez Adepta) i poplażowaliśmy razem przez pół godziny w Złotych. Tym razem bez numerów. Z nim także nie chciałem wymienić się numerem. Poznanie kogoś nowego sprawia mi przyjemność, ale mam znajomych ze stronki, których poznałem na przestrzeni ubiegłego roku. To w zupełności wystarcza tym bardziej, że Ci z którymi utrzymuję kontakt są po prostu fajnymi gośćmi. Podejście do kobiety pod presją nie sprawia mi problemu, przeciwnie jeśli jeśli jestem sam dlatego działam sam.

Dziś kolejny raz spotkałem Steelsów - pzdr panowie.

Od kilku dni nie udało mi się zainteresować skutecznie (uzyskanie numeru) żadnej kobiety choć dzisiaj dwukrotnie widziałem zainteresowanie związane z przedłużeniem kontaktu wzrokowego, ale byłem wtedy w niezręcznej sytuacji. Czas to zmienić.
Gosia pisze jutro maturę z matematyki a ja rano ide na siłkę i jadę na basen. Coś interesującego powinno się wydarzyć ;)

Aha, dowiedziałem się jak za plecami określają mnie na uczelni: "Koszula" (uwielbiam chodzić w koszulach i zawsze chodzę w koszulach-zazwyczaj jednokolorowe z podwiniętymi rękawami), "pan Prezes", "Lovelas" - co ciekawe to wg. statystyk najwięcej lovelasów nosi imiona: Artur, Damian, Marek, Antoni. Jedno z nich to moje pierwsze a kolejne to drugie imię, więc chyba coś w tym jest :)

a z zadufaniem w sobie trzeba walczyć...

vagabond

niedziela, 6 maja 2012

Pomysły!

Ostatnio reżyser podczas rozmowy o nastepnej kadencji w Kole zarzucił mi, że nie mam własnych pomysłów, nie wykazuje inicjatyw. To prawda, że względu na przesadne analizowanie rzeczywiście straciłem tę moc, którą miałem przy realizacji pierwszego spektaklu. Gdy czekałem na spotkanie z Gosią, przeglądając plakaty na słupie ogłoszeniowym wpadłem na pewien pomysł, po spotkaniu wróciłem do mieszkania, zaprzestałem pisania licencjatu i przez tydzień kreśliłem swoją, autorską wizję festiwalu. Już dzisiaj po południu zobaczymy co na to dyrektor artystyczny ;) Czasami trzeba położyć się na fali i zaryzykować dlatego obronię się we wrześniu... Wierzę, że postąpiłem właściwie.

Za przetrzymanie książek w ramach pisania licencjatu całkiem pokaźną sumą wsparłem Bibliotekę Uniwersytecką. Usłyszałem od bibliotekarki, że bardzo lubią takich studentów i ku przestrodze otrzymałem paragon. Nie ma się czym chwalić-to tak w ramach przestrzegania zasad.

Hostessa, nękała mnie smsami, była zbyt natarczywa i znacząco odbiegała od mojego idealnego wyobrażenia kobiety. Napisałem pożegnalnego smsa w dobrym tonie. Jej odpowiedź: Luuzik, buźka :* sprawiła, że przez chwilę zastanawiałem się czy zrobiłem dobrze, bo spodziewałem się trochę innej reakcji. Także  panowie, to działa ;)

Gosię, przywitałem z paczką fistaszków w dłoni w upalny 1 maja. Pojechaliśmy do Łazienek karmić wiewiórki. Tegoroczna maturzystka, spotkanie jak najbardziej na tak jednak dalej to nie kobieta, której szukam. Gdy praktycznie o niej zapomniałem po piątkowej maturze z polskiego dostaję  sms-a z pytaniem czy mam jakieś plany na wieczór :) Przeczytałem za późno. Dziewczyna bardzo sympatyczna i pozytywnie nastawiona do życia. Myśle, że mimo wszystko jeszcze się spotkamy.

vagabond

wtorek, 1 maja 2012

Nie lubię biegać

Nie cierpię biegać, ale dziś postanowiłem zrobić wyjątek po to aby uświadomić sobie ogrom pracy, który przede mną.

Włożyłem wypełnioną wodą butelkę do zamrażarki. Wziąłem odtwarzacz mp 3 i ruszyłem metrem na Kabaty a jest naprawdę gorąco. Nie zatrzymując się dobiegłem do mieszkania na Stokłosach. Dla niewtajemniczonych w topografię Wawy, delikatnie mówiąc - jest kawałek. Nie ma nic przyjemniejszego po takim wysiłku niż łyk zmrożonej wody. No właśnie, łyk zmrożonej wody po ciężkim wysiłku...

o 16.00 spotkanie z Gosią.

vagabond

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

To zaczynamy :)

Jest 30 kwietnia, mam napisaną połowę strony mojego licencjatu. Całkiem sympatycznie, ale gdybym nie rozmyślał godzinami o głupotach i wstawał z łóżka po obudzeniu a nie 2 godz. później to byłoby dużo lepiej, więc biorę się do pracy! Jeśli mi się uda a uda mi się to będe mistrzem i stwierdzę, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Wczoraj zrobiłem notatki, poczytałem o obronie przed krytyką na podstawie książki Szermierka słowna 100 rad mistrzów ciętej riposty. Na tę chwilę polecam, zobaczymy jak z wykorzysatniem rad w niej zawartych w praktyce.

Od listopada z przerwami chodzę na siłkę. Jestem dosyć chudy dlatego chcę przybrać na masie. Gdy zaczynałem:
  • biceps: 31 cm teraz 35 cm,
  • waga: 77,1kg teraz 81 kg przy wzroście 187 cm
Staram się stosować dietę, biorę kreatynę i białko serwatkowe od marca.
Ze względu na to że studiuję na dwóch kierunkach, staram się realizować w działalności studenckiej będąc od roku prezesem koła naukowego a także w ramach nowo powstałego stowarzyszenia pomagam przy realizacji międzynarodowego festiwalu teatralno-muzycznego, który (mam wielką nadzieję) odbędzie się we wrześniu 2013 r. mam mało czasu a raczej nie potrafię właściwie go zorganizować co jest także moim celem.

Zgodnie z postanowieniem nie podchodzę już do kobiet żeby sobie i komuś coś udowodnić, nie robię z siebie idioty tylko po to żeby się przełamać, nie zbieram już tylko numerów, ale staram się je zamienić na spotkania. Podchodzę zazwyczaj directem - dużo lepiej się z tym czuję, jestem spójny ze sobą. Zauważyłem, że kobiety atrakcyjne, przekonane o swojej wartości o wiele symaptyczniej reagują na podejście directem niż te wizualnie mniej atrakcyjne... Taaa jasne, Żartujesz? - to najczęstsze odpowiedzi no ale wiem jakiej kobiety szukam, więc mi to nie przeszkadza ;)
Pojutrze jestem umówiony z dziewczyną, którą poznałem w centrum handlowym gdzie ona pracuje jako hostessa. Na pierwsze spotkanie polecam wziąc dziewczynę do parku, rozścielić kocyk i zabrać ze sobą ... pojemniczek z płynem do puszczania baniek mydlanych :) Super zabawa, a później przyszła dwójka dzieci, które zaczęły się z nami nimi bawić i tyle widziałem bańki ;) Fajna atmosfera i w środę drugie spotkanie.

Z kolejną dziewczyną, którą poznałem w pubie podchodząc directem spotykam się jutro po południu. Zobaczymy jak będzie ;)

W piątek pojechałem na warszawskie Włochy, tam buduje się moje mieszkanko. Przez jakiś czas pomimo solidnej analizy miałem wątpliwości czy to właściwa dzielnica, właściwe miejsce, ale teraz po spędzeniu tam wielu godzin muszę stwierdzić, że to naprawdę idealne miejsce. Czuję, że będzie mi się tam dobrze mieszkało, że moje samowystarczalne (mam nadzieję, że plan zostanie zrealizowany) osiedle będzie dobrze współgrało z moimi oczekiwaniami i klimatem tej dzielnicy, której zróżnicowanie pomiędzy zaciszem domków jednorodzinnych, stawów i parków a linią kolejową, dwupasmową drogą i lotniskiem stanowi jedyne w Warszawie tego rodzaju połączenie. Mieszkałem już czterech różnych lokalizacjach na terenie Wawy. Myślę, że Włochy to miejsce, którego szukałem. Zobaczymy jak zweryfikuje to życie, oby już od 2013 r.

vagabond

Zasady


Praca nad sobą

1. Nie masturbuję się (raz w tygodniu).
2. Codziennie podchodzę do przynajmniej jednej kobiety i pytam o numer.
3. Uczę się NLS-u, podrywania kobiet i zmierzam ku zarabianiu pieniędzy nie bacząc na to co pomyślą inni.
4. Zasada 3 sekund.
5. Zmieniam rzeczy, które zależą ode mnie, reszta mnie nie interesuje.
6. Jeśli coś zaczynam to potrafię też to skończyć.
7. Na pierwsze spotkanie z kobietą wybieram miejsce w którym jeszcze nie byłem na randce.
8. Nie odpuszczam siłki oraz stosuję dietę i dbam o cerę.
9. Nieustannie ćwiczę mowę ciała i barwę głosu.

Kobieta

10. talia osy, wysoka, włosy-byle nie zbyt krótkie, śliczna cera, wyjątkowo zadbane dłonie i stopy, bez okularów.
11. opiekuńcza, o przyjaznym usposobieniu, szczera, posiadająca pasję, kobieta z klasą, odpowiedzialna, z wyższym wykształceniem lub dobrze rokująca w tej kwestii, kochająca dzieci, lubiąca zwierzęta, będąca wsparciem w trudnych chwilach.
12. nie paląca papierosów, nie używająca wulgaryzmów, lubiąca tańczyć i uprawiać sport, potrafiąca gotować, prowadząca zdrowy tryb życia.

Ja

13. Dbam o rodzinę i o niej nie zapominam.
14. Uczestniczę we mszy świetej przynajmniej raz w miesiącu.
15. Poświęcam czas przyjaciołom.
16. Kształcę się w dziedzinach, które są niezbędne i zapewnią mi godne życie.
17. Staram się być perfekcyjny w dziedzinach, którymi się interesuję.
18. Jako gentelman nie rozmawiam z kobietami o interesach i pieniądzach.

19. Jestem spokojny jak pieprzony chiński znak równowagi.
20. Mam do siebie szacunek - jesli ktoś mi go nie okazuje ostrzegam.
21. Zawsze mówię prawdę, chyba, że prawda wyrządzi komuś krzywdę. Wtedy nie mówię wszystkiego lub nie mówię nic. Nie kłamię ale mam sekrety.
22. Kobieta zasłuży, kobieta dostanie. Karam za złe zachowanie.
23. Jeśli jestem w związku nie zdradzam.
24. Jestem odpowiedzialny i słowny.
25. Jestem punktualny i umawiam się na konkretną godzinę.
26. Nie przeklinam w towarzystwie kobiet.
27. Zawsze jestem optymistą, bycie kimkolwiek innym nic nie daje. Jestem pozytywny.
28. Nie opowiadam o swoich problemach jeśli nie jestem pewien czy chca mnie wysłuchać.
29. Jestem skromny i nieegoistyczny, nie chwalę się.
30. Trzymam język za zębami.
31. Nie narzekam.
32. Jeśli chcę coś komuś powiedzieć to mówię mu to prosto w oczy i nie zachowuję się jak tchórz.
33. Uczę sie na błędach i nie wchodzę dwa razy do tej samej rzeki.
34. Nie interesuję się kobietami z rodziny, a także przyjaciół i kumpli.
35. Nie rozmawiam o byłej.
36. Nie mówię pierwszy: kocham.
37. Nie żalę się.
38. Nie tłumaczę się.
39. Nic na pokaz.

Umiejętności

40. film i teatr, gust muzyczny, malarski
41. siłownia i krav maga, kurs pierwszej pomocy
42. angielski, 
43. nauka pływania, wspinaczka, kurs tańca latynoamerykańskiego
44. rower szosowy, paralotniarstwo
45. jazda na nartach i łyżwach
46. gotowanie
47. bilard, poker, whisky, wina
48. historia Polski
49. autohipnoza
50. historyjka, żart, zagatka, cytat



vagabond




Fly above the race!

Taak, dziś a właściwie już wczoraj rozpocząłem drogę ku ostatecznej zmianie w myśl maksymy obecnej w tytule posta, którą wytatuuję sobie na nadgarstku po osięgnięciu celów, które wymienię niżej.

Dlaczego ostateczna zmiana? Dlatego, że tym razem obiecuję sobie, że się nie poddam jak w marcu ubiegłego roku, gdy rozpocząłem swoją przygodę ze zmianą siebie. W tamtym czasie osiągnąłem wiele jednak nie zostało to podbudowane solidną pracą i w pewnym momencie znalazłem się w miejscu w którym zaczynałem. Jednak coś się zmieniło, to co przeżyłem w tym czasie jest moje, to moje bezcenne doświadczenie na bazie którego wracam do walki o lepsze jutro ;)

Ten plan kończy się w momencie zadowolenia z siebie podczas odejścia z Koła, realizacji festiwalu - zgromadzenie pieniędzy na rozpoczęcie kursu po którym otrzymam licencję pilota paralotni.
Dalej: wyposażenia mieszkania i odnowienia mojego pierwszego samochodu, zdania egazminu i uzyskania certyfikatu B2  z angielskiego, obronienia licencjatów i dostania się na wymarzona uczelnię. Także: w momencie zostania prawdziwym mężczyzną pod względem fizycznym i psychicznym co pozwoli wejść w związek z kobietą odpowiadającą moim oczekiwaniom i realizować się z satysfakcją w życiu społecznym.

Fly above the race!


vagabond