piątek, 11 maja 2012

Sukces i zlewka

SUPER! Grupa zaakceptowała moją koncepcję festiwalu od strony sponsorskiej i wymyśloną przeze mnie nową nazwę festiwalu. Cieszy, że główne poparcie popłynęło od osób które mają największe doświadczenie w branży. Jestem zadowolony z siebie, bo włożyłem w to naprawdę sporo pracy a wiele jeszcze przede mną. Jednak świadomość, że ważna część czegoś nowego, czegoś co w moim założeniu ukaże nową koncepcję faestiwalu teatralnego/teatralno-muzycznego w Polsce i na zawsze zmieni rynek, czegoś co będzie Twoje i co zostanie na lata jest wierzcie mi - bardzo satysfakcjonująca i na pewno nie żąłuję, że poświęciłem przez to obronę licencjatu w najbliższym czasie.

Gdyby nie Koło, gdyby nie festiwal to studia nie sprawiałyby mi satysfakcji, męczą mnie kolejne bezsensowne przedmioty typu: Metody i techniki badań życia politycznego, czy Uczestnictwo w życiu politycznym. Bełkot o niczym a to nic można przeczytać w jednej książce. Studia nie stanowią dla mnie wyzwania, nie zalaeży mi jaką otrzymam ocenę, byle długo się nie męczyć. Jednak w tym bezsensie chyba znalazłem perełkę, coś co do tej pory również uważałem za stratę czasu ze względu na brak odniesień do współczesności i odrealnienie. A prawda jest taka, że po prostu jestem za głupi, żeby wskazać te odniesienia. Filozofia wprost przeciwnie pomaga odwołać zagadnienia do chwili obecnej a także pozostać sobą w tych co tu dużo dywagować-dziwnych czasach.W ciagu roku byłem tylko na jadnym wykładzie z Myśli politycznej (najtrudniejszy egzamin na 5 letnich studiach politologii). Daję sobie miesiąc na dostanie co najmniej 4 z egzaminu. To będzie ciekawe doświadczenie, bo do tej pory nie przepadałem za tego typu nauką.

Jutro zdjęcia, które pomogą zaliczyć koleżance projekt w Szkole Reklamy, wykorzystamy je do promocji Koła i Stowarzyszenia. Może być fajna zabawa!

Były sukcesy a teraz zlewka.
Jadę metrem, na przeciwko siedzi wysoka brunetka z koleżanką, dalej koleżanka wysiada. Ok, jadę za nią dwie stacje dalej-niech będzie. Czekam aż wyjdziemy z peronów--> direct --> i tu bardzo dziwna reakcja, popatrzyła na mnie niczym na jakiegoś zboczeńca choć podjęła rozmowę. W pewnym momencie spojrzała na z zażenowaniem, uśmiechnęła się, życzyła miłego dnia i poszła. Zatkało mnie, stałem jak wryty :P

To był zły dzień. Jadąc na próbę podobna sytuacja. Wysiadłem, szedłem za dziewczyną jakieś 500 m i nie podszedłem! Nie wiem dlaczego, chyba tamta zlewka na mnie wpłynęła! Trzeba to koniecznie zmienić!

Po próbie wychodząc z KFC zobaczyłem znajomą twarz kobiety, dopiero za chwilę skojarzyłem, że to dziewczyna którą jakieś 2 tyg temu otworzyłem wychodząć z tramwaju. Powiedziała, że od dawna jest zajęta i faktycznie była dziś z facetem. Gratuluję wiernej dziewczyny ;)

Jadąc obok SGH pomyślałem, że może warto poznać osoby z nowych środowisk. Spotykając dziewczynę na ulicy masz duże prawdopodobieństwo, że kobieta nie będzie spełniała Twoich podstawowych wymagań typu: kobieta z klasą, inteligentna, z wyższym wykształceniem lub dobrze rokująca w tej kwestii. W przypadku poszukiwań na uczelni szanse na poznanie odpowiedniej osoby wzrastają dlatego teraz właśnie tam wyruszę ku przygodzie :)

vagabond

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz