sobota, 12 maja 2012

Sukces direct

Od rana przez 5 godzin zdjęcia w studio. Całkiem ciekawe doświadczenie, połączylismy kilka spraw i podczas sesji nasza siódemka przyczyniła się do zaliczenia projektu przez koleżankę, zrobiła sobie kilka dobrze zapowiadających się zdjęć dla promocji Koła, Stowarzyszenia i siebie. Zupełnie za darmo! Trzeba częściej korzystać z usług koleżanki :)

Wieczorem udaliśmy się na Kempę Potocką grupą z Koła. Piwko i plac zabaw - całkiem, całkiem także na spotkanie z dziewczyną.

ale oczywiście spóźniłem się na umówione miejsce zbiórki. Jadąc metrem, przede mną siedziała całkiem atrakcyjna brunetka, miała zadbane dłonie i stopy a to bardzo lubię u kobiet. Chwila zwahania po wczorajszych doświadczeniach, ale ruszyłem. Wysiadłem za nią w centrum i zaatakowałem directem na patelni. Zaczerwieniła się a to bardzo dobry znak jeśli chodzi o uzyskanie kontaktu. Już prawie zaczyna dyktować, ale cóż to, niespodzianka-shit test:

- A co jak będziesz do mnie codziennie pisał i ciągle dzwonił?
- Masz rację, ogólnie to nie mam co robić i będę do Ciebie pisał 30 razy dziennie :)

Tak, Gosia (kolejna o takim imieniu) podała mi swój numer. Jeśli chodzi o jej cerę i uśmiech to nie jest mój ideał, ale zobaczymy :)

W ogóle nie nawiązuję kontaktu za pomoca indirectu. Podchodząc directem czuję się z tym spójny. Średnio co druga kobieta podaje numer. Muszę podnieść sobie poprzeczkę jeśli chodzi o atrakcyjność kobiet (oczywiście tę wywołaną pierwszym wrażeniem), bo skoro mogę podejść do atrakcyjnej kobiety i móc przekonać się czy ma cechy, których (oprócz wyglądu) poszukuję u dziewczyn to dlaczego mam interesować się tymi pozornie mniej atrakcyjnymi skoro tych, z którymi mógłbym nawiązać dłuższą relację  (podobno) jest tak wiele? :)

vagabond

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz