Cele:
1. wejść w LTR,
2. napisać i obronić licencjat,
3. skończyc kurs języka angielskiego i zaliczyć egzamin na UW,
4. odbyć praktyki w Kancelarii Prezydenta,
5. ważyć 85 kg i systematycznie chodzić na siłkę,
6. systematycznie chodzić na basen, żeby złapać formę,
7. zaliczyć wszystkie przedmioty na studiach,
8. uczęszczać na zajęcia krav magi i potrafić się obronić,
9. odbyć kurs tańca baciaty albo salsy,
10. usystematyzować i dokończyć sprawy związane z Kołem (finansowe) i Stowarzyszeniem.
11. ponownie nawiązać kontakty ze znajomymi,
12. odbyć kurs pierwszej pomocy i otrzymać dyplom ukończenia kursu,
13. oczyścic komputer,
14. wyleczyć trądzik.
Realizacja:
1. Po długiej intrydze zdobyłem numer do Kasi. Z samego sposobu jestem bardzo dumny. Za bardzo ją idealizuję, ale ta dziewczyna rzeczywiście ma coś w sobie. Pomimo braku jej przekonania co do spotkania się ze mną usilnie staram się do niego doprowadzić. Myślę, że jestem na dobrej drodze, choć twierdzę, że ktoś stara się ją od tego odwieźć.
2. Daję ciała na całej linii, ale obiecuję poprawę.
3. Zapisałem się na dwumiesięczny kurs i od 6 sierpnia zaczynam. 5 dni w tyg. od 8.00 do 10.30 :D
4. Staram się dodzwonić do pani jednak bezskutecznie. Mam tego dosyć. W mailu zrezygnowałem z odbywania praktyk. Mam swój honor i nie pozwolę się tak traktować.
5. Systematycznie chodziłem na siłkę. Z powodu kontuzji przerwałem na tydzień. Wczoraj wróciłem z dobrym skutkiem-podniosłem 3x spokojnie 60 kg a 4 z pomocą :) Staram się zachowywać dietę i stosować suplementy. Ważę 82,1 kg i jestem na dobrej drodze do osiągnięcia celu.
6. Jest dobrze. Byłem 3 razy na basenie i za każdym razem z widocznym efektem. Spokojnie kraulem przepłynę jedną długość 25 m basenu i kilka po odpoczynku z problemami.
7. Tu daję ciała. Próbowałem. Nie udało mi się i spróbuję pewnie we wrześniu. Na razie muszę skserować książkę i zapłacić karę.
8. Jak w przypadku siłowni. Jest ciężko. Mam problemy ze skoordynowaniem ruchów, ale robie to tylko i wyłącznie dla siebie. Nie muszę być najlepszy. Ważna jest konsekwencja i trzymanie kondycji. Pomimo bólu wyruszyłem na trening jednak rozsądek zwyciężył.
9. Chodzę na kurs bachaty. Nie opuściłem żadnych zajęć. Mam nagrania. To trudny taniec dla mnie, ale będzie moim priorytetem, bo robi wrażenie na innych (szczególnie krok dominikański) i mnie obcowanie z partnerką sprawia przyjemność.
10. Napisałem smsa i będę ściągał długi. Muszę sie wziąć za stowarzyszenie.
11. Spotkałem się z kolegą z liceum i umówiłem na spotkania z innymi. Stale spotykam się z grupą z poli i jest ok :) Pogodziłem się z największym wrogiem. A z koleżanką z która równie zaciekle się kłóciłem idę w sierpniu na wesele :)
12. do wykonania. koszt około 200 zł
13. koszt od 200 zł. zrobić jak najszybciej.
14. Kupiłem żel antybakteryjny, kąpię się codziennie rano i wieczorem, połykam tabletki z wyciągiem z bratka. Jest trochę lepiej ale w ostatnim czasie jem zbyt dużo neizdrowej żywność. Musze jeść ją tylko ze znajomymi.
Ponadto opracowałem plan na 1,5 roku, który w pełni pozwoli się stać prawdziwym mężczyzną.
vagabond
wtorek, 31 lipca 2012
niedziela, 29 lipca 2012
DO CHOLERY, ROBIĘ TO DLA SIEBIE PO TO ŻEBY DOCELOWO NIE KLĘKAĆ PRZED NIKIM !
Hmm, mam nadzieję, ze tylko na jakiś czas wróciłem stary ja. Nie, to nie było złudzenie. Rzeczywistość znowu zweryfikowała moje kolejne iluzje, wyobrażenia co do Kasi. Dalej zbyt szybko się angażuję tak bardzo potrzebuję związku. Nie tędy droga. Niepowodzenie, bark kontaktu pomimo wyraźnego zainteresowania i chęci spotkania na poczatku. Nie wiedziałem, co? dlaczego? jak to?
Napisałem SMSA! po kilku dniach a nawet kilka wyjaśniając swoje zachownie, bo rzeczywiście mogła się przestraszyć.
Odpisała, że była to pochopna decyzja i wtedy jej nie przemyślała dając mi numer. Widać wyraźnie, że ktoś na nią wpływa i komuś zależy żeby się ze mną nie spotkała. Jednak tylko dzięki własnemu doświadczeniu podtrzymałem jej zainteresowanie i wszystko co do spotkania rozstrzygnie się w połowie sierpnia. To będzie trudna relacja.
ALE najgorsze jest to, że wpłynęło to na moje postępowanie: kontuzja na siłowni i z tego też powodu brak treningów krav magi i ćwiczeń na siłce + problemy z Kasiąą doprowadziły do tego, że masturbuję się i opycham pizzą i colą. Padłem, ale na krótko, bo jutro znowu się podniosę.
Powinieniem podrywać. Za dużo o niej myślę. Realizować swoje plany. Wykorzystać ten czas na kolejne wzmocnienie siebie a nie myślenie i rozczulanie się nad sobą.
DO CHOLERY, ROBIĘ TO DLA SIEBIE PO TO ŻEBY DOCELOWO NIE KLĘKAĆ PRZED NIKIM !
30 lipca 2012 r. - 31 grudnia 2013 r.
vagabond
Napisałem SMSA! po kilku dniach a nawet kilka wyjaśniając swoje zachownie, bo rzeczywiście mogła się przestraszyć.
Odpisała, że była to pochopna decyzja i wtedy jej nie przemyślała dając mi numer. Widać wyraźnie, że ktoś na nią wpływa i komuś zależy żeby się ze mną nie spotkała. Jednak tylko dzięki własnemu doświadczeniu podtrzymałem jej zainteresowanie i wszystko co do spotkania rozstrzygnie się w połowie sierpnia. To będzie trudna relacja.
ALE najgorsze jest to, że wpłynęło to na moje postępowanie: kontuzja na siłowni i z tego też powodu brak treningów krav magi i ćwiczeń na siłce + problemy z Kasiąą doprowadziły do tego, że masturbuję się i opycham pizzą i colą. Padłem, ale na krótko, bo jutro znowu się podniosę.
Powinieniem podrywać. Za dużo o niej myślę. Realizować swoje plany. Wykorzystać ten czas na kolejne wzmocnienie siebie a nie myślenie i rozczulanie się nad sobą.
DO CHOLERY, ROBIĘ TO DLA SIEBIE PO TO ŻEBY DOCELOWO NIE KLĘKAĆ PRZED NIKIM !
3 PŁASZCZYZNY ROZWOJU
1. Zawodowa
Chcę mieć własną firmę, ale na razie nie mam kapitału. Nie sztuką jest pracować w knajpie i mieć tylko hajs. Sztuką będzie powrót i odbudowanie swojej pozycji w grupie, która teraz tworzy stowarzyszenie. Kasa z festiwalu posłuży do stworzenia portalu. Do tego zdobęde doświadczenie, kontakty w branżach i całkiem dobry wpis w CV. Dlatego dla własnego dobra musze wytrzymać, zmienić podejście i działać ze zdwojoną mocą a kiedyś z uśmiechem na twarzy odejdę na swoje :)
W tej płaszczyźnie mieści się także napisanie licencjatów, których tematyka będzie pomocna w stworzeniu i zarządzaniu portalem w budowaniu, którego posłuży mi także wiedza zaczerpnięta z literatury podróżniczej, którą będę wertował poruszając się komunikacją miejską.
2. Samorozwój
Cel: praca do lipca 2013 r. i zgromadzenie około 10 000 zł na szkolenie i uzyskanie licencji pilota paralotni, glajt, niezbędny sprzet i sportową kamerkę.
Uczęszczanie na treningi krav magi i siłownię oraz zajecia na basenie, angielski i kurs tańca bachaty by stać się prawdziwym mężczyzną.
3. Rzeczy materialne: mieszkanie i samochód
Zorganizowanie i koordynacja procesu urządzania mieszkania. Dobór kreatora, projektu. Sprawowanie kontroli nad budżetem i poczynaniami ekipy.
Systematyczny remont i doposażanie samochodu.
30 lipca 2012 r. - 31 grudnia 2013 r.
vagabond
środa, 25 lipca 2012
Wszystko po kolei
Gdy okazało się pod koniec stycznia, że dla Karoliny byłem kolejną przygodą, jednak przygodą nie do zdobycia szybko zainteresowała się łatwiejszym kąskiem. Weszła w związek z jej o rok młodszym kumplem. Nawet nie brałem go pod uwagę, bo wiem jak trudno jest wyjść z ramy przyjaciela. Nie tyle on to zrobił co ona go sobie wzięła (to ta dziewczyna z sobotniej, odświeżonej znajomości). Wtedy zrozumiałem, że coś jest nie tak, że moja zmiana poszła w złą stronę. Zobaczyłem, że mam opinię zadufanego w sobie narcyza/egoisty na studiach, że w Kole tak naprawdę mnie nie znoszą. Trzymałem się tylko opiekuna Koła. Był moim mentorem. Nie zauważałem jak spadam w przepaść swojego chorego życia, nie podrywałem, odizolowałem się przez porażkę od grupy. Byłem sam.
Kryzys przyszedł podczas spektakli z 2 i 3 marca gdy można powiedzieć, że po raz pierwszy wyraźnie zawaliłem sprawę w Kole. Oczywiście wina rozkłada się na kilka osób, ale zawsze i to słuszne efekt spada na prezesa. Wtedy opiekun zmienił swój stosunek do mnie i zaczeła się równia pochyła w naszych relacjach.
Później jeszcze przez chwilę się poderwałem tworząc i opisując tutaj autorską wizję festiwalu z której w zasadzie nic nie przetrwało. Zmieniłem się. W ciągu tygodnia wyraziłem 3 razy po raz pierwszy własne zdanie. O 3 razy za dużo. Zobaczyłem jakim jest człowiekiem. Wiedziałem, że te relacje już nigdy nie będą takie same. Oddalając się od niego znacznie przybliżyłem się do znajomych, zacząłem podrywać, spotykać się, znajomi na roku co rusz mówili, że zmieniłem się pozytywnie. Nadeszła sesja. W aonie zrozumiałem jak chcę żyć, a na stancji jak do tego dążyć. Cały czas myślałem nad moim pomysłem biznesu, który ciągle konsultuję i wierzę, że jest przyszłościowy, że uszczęsliwi mnie i innych. Nie zaliczałem egzaminów, to nie miało dla mnie sensu jednak dobrze się skończyło. W międzyczasie nagraliśmy ostatnią próbę spektaklu przed wakacjami i zrezygnowałem ze stanowiska prezesa. Dymisja nie została przyjęta. Zdecydowałem, że nie zostawia się czegoś w połowie. Mężczyznę poznaje się po tym jak kończy a nie jak zaczyna, więc skończę, ale po Weselu. Zostałem wybrany na prezesa na kolejną kadancję.
Postanowiłem, że w wakacje zbuduję nowego siebie. Potrzebowałem kasy. Zaryzykowałem. Postawiłem 400 zł po głębokiej analizie meczu Polska vs Grecja. Wygrałem 1200 zł. Wiedziałem, że to początek wakacyjnej drogi, ale też w pewnym sensie koniec poszukiwania, koniec zmiany. Wyznaczyłem cele, spotkałem na swojej drodze Kasię, ćwiczę krav magę, chodzę 3x w tyg. na siłkę, stosuję dietę, chodzę na basen i kurs tańca bachaty, spotykam się ze znajomymi którzy ewidentnie mnie lubią i szanują, pogodziłem się z największym wrogiem. Jest świetnie! Czas dołożyć kolejną cegiełkę. Już ostatnią kładkę do kroczenia właściwą drogą tj. wywiązywanie się z obowiązków kumpla, studenta, prezesa Koła i członka stowarzyszenia, bo prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy...
''zrozumiałem dwie ważne rzeczy:
a) frajerząc ją stracę. Rozumiem teraz lepiej niż kiedykolwiek, że jeżeli chcę tę cenną jedyną itd zatrzymać to mam to rozegrać po męsku na luzie, bez "schodzenia na psy".. Nawet jak serce oszaleje, to sińce na dupie przypomną o starej prawdzie.
b) kobieta dla mnie, to ta, która mi się podoba a ja jej. Nie będę nigdy więcej walczył z wiatrakami, ganiając za kobietą, której na mnie nie zależy. Kobieta moich marzeń to tak, która mnie pragnie równie mocno co ja ją.''
'' Bycie mężczyzną, polega między innymi na tym, by pokazywać kobiecie, że jesteś tym, który może Jej dać więcej niż inni. Że jesteś silny na tyle, by mogła Ci zaufać, poczuć się bezpiecznie i chcieć z Tobą coś budować albo po prostu dobrze się zabawić. Jak niedawno pisał na forum Ronlouis - mężczyzna się nie boi. I niczego nie musi udowadniać. Chyba że sobie. Każdy w końcu bowiem potrzebuje wyzwań. Mężczyzna dla kobiety musi umieć być wyzwaniem. I umieć również podejmować wyzwanie jakim jest każda Kobieta. Ale punktem wyjścia musi być faktyczne, pełne, zrozumienie błędów, które się popełniało, wad, które trzeba zwalczać. Nie można zaczynać od kłamstwa jak, mam wrażenie czytając niektóre wpisy, często to się dzieje.''
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
''Poza tym, często drugie spotkanie to jeszcze zbyt wcześnie na wszelkie macania i pocałunki. Nie wytwarzasz w niej poczucia zaufania i komfortu, nie czytasz jej oznak zainteresowania, tylko od razu ją dotykasz, całujesz, chcesz wszystko już teraz, zaraz, najlepiej podczas pierwszego spotkania, a gdy laska ucieka/ odsuwa się - to potem są pytania "dlaczego?" - otóż dlatego, że dojrzała, zdrowo myśląca kobieta pragnie faceta, który będzie dla niej wyzwaniem, będzie lekko niedostępny, tajemniczy i intrygujący, pozwoli jej się gonić, nigdy nie odda się jej w 100%, ona chce faceta, którego będzie mogła odkrywać. A większość facetów robi na odwrót. Właśnie poprzez takie akcje jak łapanie za ręke, całowanie, nachalne eskalowanie dotyku już podczas pierwszych chwil znajomości itp. OD RAZU i na wstępie wykładasz wszystkie karty na stół, jesteś przewidywalny, bo swoim zachowaniem pokazujesz, że ona nie musi się o Ciebie starać, że jesteś nią tak bardzo zainteresowany, że gdyby skinęła palcem, ty już leciałbyś na kolanach z różą w ustach i czekoladkami pod pachą, byle jej dogodzić.''
vagabond
CHANGE!
a może jednak naprawdę jest warto?!
Starałem się, staram się od jakiegoś czasu walcząc z samym sobą i ze wszystkimi, czasami na pół gwizdka, ale jednak do przodu, czasami bez przekonania i wiary w sens ale do przodu, czasami z wielką wiarą w sens, który bardzo szybko okazuje się być bezsensem i wtedy olewam totalnie wszystko czym się zajmowałem i szukam czegoś zupełnie nowego poszukując w tym znowu sensu.
Zauważyłem, że w tej całej walce o stanie się prawdziwym facetem celem jest znalezienie tej właściwej kobiety dla której będziesz prawdziwym facetem i wszystkie moje działania były skupione właśnie na tym. To był mój ideał, cały czas wierzyłem, że gdzieś znajduje się taki ideał, ale go nie widziałem. Teraz przynajmniej jeśli chodzi o pierwsze wrażenie znalazłem taki ideał i takie ideały istnieją i od razu gdy ją zobaczyłem po raz pierwszy pomyślałem: ''a co gdyby została moją żoną?'' i nawet jesli ten ideał nie jest dla mnie i być może tak naprawdę nie jest ideałem to jednak taki ideał pierwszego wrażenia istnieje a co jeśli będzie ideałem nie tylko pierwszego wrażenia?
Warto było gubić się w tym wszystkim i odnajdować.
''Prawdziwego faceta poznasz nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy''
na tym muszę się skupić, bo z tym mam największy problem.
vagabond
Zauważyłem, że w tej całej walce o stanie się prawdziwym facetem celem jest znalezienie tej właściwej kobiety dla której będziesz prawdziwym facetem i wszystkie moje działania były skupione właśnie na tym. To był mój ideał, cały czas wierzyłem, że gdzieś znajduje się taki ideał, ale go nie widziałem. Teraz przynajmniej jeśli chodzi o pierwsze wrażenie znalazłem taki ideał i takie ideały istnieją i od razu gdy ją zobaczyłem po raz pierwszy pomyślałem: ''a co gdyby została moją żoną?'' i nawet jesli ten ideał nie jest dla mnie i być może tak naprawdę nie jest ideałem to jednak taki ideał pierwszego wrażenia istnieje a co jeśli będzie ideałem nie tylko pierwszego wrażenia?
Warto było gubić się w tym wszystkim i odnajdować.
''Prawdziwego faceta poznasz nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy''
na tym muszę się skupić, bo z tym mam największy problem.
vagabond
wtorek, 24 lipca 2012
Udało się!
ale zanim do konkretów :)
Barbara wróciła z Krymu a więc piliśmy nad Wisłą. Po pewnym czasie gdy część ekipy już zasnęła.. ku zaskoczeniu przechodziła Karolina z Danielem. Nie rozmawiałem z nią od kilku miesięcy. Swojego chłopaka traktowała jak zbędny dodatek co rusz starając się złapać mnie za rękę. Dziwna kobieta, dziwna sprawa, ale to już rozdział zamknięty. Skończyliśmy o 6.00. Oczywiście bez mandatu za spożycie się nie obeszło :/
Wstałem w niedzielę około 11.00. Nie mogłem spać. Pomimo braku formy postanowiłem jednak wyruszyć do Łazienek tak jak sobie założyłem. Przeżułemw drodze 4 gumy..i jestem. Siadłem z boku, niedaleko restauracji. Patrzę i ku zaskoczeniu chyba jest ale z daleka nie jestem pewien! Przeszedłem w tę i spowrotem przy ogródkach restauracji i tak, to chyba ONA :) ale była też ruda, która mnie kojarzyła z pewnością, a wieć usiadłem centralnie na przeciwko wejścia i stanowiska kelnerek :) Siedzę tak około 20 min, w międzyczasie telefon do mamy i spowiedź z melanżu. Udało mi się zaobserwaować ciekawą i komiczną sytuację kiedy wśród pracowników restauracji rozchodzi się wieść, że jestem (cała telenowela przypominam ciągnie się od około 1 lipca a był 21). Kasia stoi na przeciwko mnie, tak jakby ułatwiała mi wybranie momentu, więc wstaję i idę:
- ''Kasia, prawda?''
-''Tak''
przedstawiłerm się, ale przez cały czas ktoś nam przeszkadzał, cały czas musiała obsługiwać klientów w końcu była w pracy. Wtedy, gdy odeszła włączyła się ruda zadajac z uśmeichem pytanie: "W czym mogę Panu pomóc?'' na co odpowiadam, że już mi pomogła a ona na to, że gdybym przyszedł tak jak mówiła to byłoby juz dawno po sprawie! Jeej, przecież to jeje się pomyliły dziewczyny i gdy w tedy byłem to Kasia miała urlop! No, ale nic to. Nie ma tego złego co by an dobre nie wyszło :)
Kasia, przeprosiła mnie, ale jeszcze jedno zamówienie. Czekam, podchodzi kelner i od razu z pytaniem do kelnerek dlaczego mnie nie obsługują, spogląda na mnie: ''aaa to Pan, ok'' Trochę dramat co? :P
Przychodzi Kasia. Fakt trochę zżerał mnie stres.
- '' Wiem, ze mnie szukasz, ale właściwie nie wiem dlaczego?''
- '' Jak już wiesz, zobaczyłem Cię jakiś czas temu i pomyslałem że chciałbym Cię poznać. Wiem, że jesteś w pracy i nie masz czasu dlatego wpisz mi swój numer, zadzwonię i się spotkamy''
Była naprawdę urocza, taka naturalnie śliczna o wydaje się przyjaznym usposobieniu, taka dziewczęca. Pewnie idealizuję no ale, wolno mi :)
- '' Ale ja Cię nie znam!''
- ''Mówiłem Ci, że mam na imię Artur :D''
- '' Ale ja nic o Tobie nie wiem'' a widzę, że chce mi dać ten numer aż jej się oczy cieszą tylko nie chce też wyjść na łatwą :)
-'' Ok, mam na imię Atur, 22 lata, studiuję, pracuję, coś jeszcze? :D''
- Szeroko się uśmiechnęła i było jasne, że dostanę ten numer :) Puściłem sygnał.
Jestem naprawdę pod jej wielkim wrażeniem, aż mnie to przeraża i wydaje mi się (na tym etapie to chore myślenie) że to dziewczyna do związku a przecież tego właśnie szukam. Dziś do niej zadzwonię i mam nadzieję, że umówimy się na spotkanie.
vagabond
ps. Save stwierdził, że rosnę :) Pyśka, że dobrze tańczę. Na siłowni doznałem małej kontuzji i wczoraj musiałem się poddać, ale dziś nie ma lekko. ide na trening kravki.
Barbara wróciła z Krymu a więc piliśmy nad Wisłą. Po pewnym czasie gdy część ekipy już zasnęła.. ku zaskoczeniu przechodziła Karolina z Danielem. Nie rozmawiałem z nią od kilku miesięcy. Swojego chłopaka traktowała jak zbędny dodatek co rusz starając się złapać mnie za rękę. Dziwna kobieta, dziwna sprawa, ale to już rozdział zamknięty. Skończyliśmy o 6.00. Oczywiście bez mandatu za spożycie się nie obeszło :/
Wstałem w niedzielę około 11.00. Nie mogłem spać. Pomimo braku formy postanowiłem jednak wyruszyć do Łazienek tak jak sobie założyłem. Przeżułemw drodze 4 gumy..i jestem. Siadłem z boku, niedaleko restauracji. Patrzę i ku zaskoczeniu chyba jest ale z daleka nie jestem pewien! Przeszedłem w tę i spowrotem przy ogródkach restauracji i tak, to chyba ONA :) ale była też ruda, która mnie kojarzyła z pewnością, a wieć usiadłem centralnie na przeciwko wejścia i stanowiska kelnerek :) Siedzę tak około 20 min, w międzyczasie telefon do mamy i spowiedź z melanżu. Udało mi się zaobserwaować ciekawą i komiczną sytuację kiedy wśród pracowników restauracji rozchodzi się wieść, że jestem (cała telenowela przypominam ciągnie się od około 1 lipca a był 21). Kasia stoi na przeciwko mnie, tak jakby ułatwiała mi wybranie momentu, więc wstaję i idę:
- ''Kasia, prawda?''
-''Tak''
przedstawiłerm się, ale przez cały czas ktoś nam przeszkadzał, cały czas musiała obsługiwać klientów w końcu była w pracy. Wtedy, gdy odeszła włączyła się ruda zadajac z uśmeichem pytanie: "W czym mogę Panu pomóc?'' na co odpowiadam, że już mi pomogła a ona na to, że gdybym przyszedł tak jak mówiła to byłoby juz dawno po sprawie! Jeej, przecież to jeje się pomyliły dziewczyny i gdy w tedy byłem to Kasia miała urlop! No, ale nic to. Nie ma tego złego co by an dobre nie wyszło :)
Kasia, przeprosiła mnie, ale jeszcze jedno zamówienie. Czekam, podchodzi kelner i od razu z pytaniem do kelnerek dlaczego mnie nie obsługują, spogląda na mnie: ''aaa to Pan, ok'' Trochę dramat co? :P
Przychodzi Kasia. Fakt trochę zżerał mnie stres.
- '' Wiem, ze mnie szukasz, ale właściwie nie wiem dlaczego?''
- '' Jak już wiesz, zobaczyłem Cię jakiś czas temu i pomyslałem że chciałbym Cię poznać. Wiem, że jesteś w pracy i nie masz czasu dlatego wpisz mi swój numer, zadzwonię i się spotkamy''
Była naprawdę urocza, taka naturalnie śliczna o wydaje się przyjaznym usposobieniu, taka dziewczęca. Pewnie idealizuję no ale, wolno mi :)
- '' Ale ja Cię nie znam!''
- ''Mówiłem Ci, że mam na imię Artur :D''
- '' Ale ja nic o Tobie nie wiem'' a widzę, że chce mi dać ten numer aż jej się oczy cieszą tylko nie chce też wyjść na łatwą :)
-'' Ok, mam na imię Atur, 22 lata, studiuję, pracuję, coś jeszcze? :D''
- Szeroko się uśmiechnęła i było jasne, że dostanę ten numer :) Puściłem sygnał.
Jestem naprawdę pod jej wielkim wrażeniem, aż mnie to przeraża i wydaje mi się (na tym etapie to chore myślenie) że to dziewczyna do związku a przecież tego właśnie szukam. Dziś do niej zadzwonię i mam nadzieję, że umówimy się na spotkanie.
vagabond
ps. Save stwierdził, że rosnę :) Pyśka, że dobrze tańczę. Na siłowni doznałem małej kontuzji i wczoraj musiałem się poddać, ale dziś nie ma lekko. ide na trening kravki.
piątek, 20 lipca 2012
Mogę:
- chodzić,
- widzieć,
- słyszeć,
- czuć,
- czytać,
- podejść do kobiety,
- latać,
- pływać,
- mówić,
- uczyć się,
- nauczyć się tańczyć,
- porozmawaić z rodzicami,
- śmiać się,
- korzystać z używek,
- uprawiać seks,
- spotykać się z kobietami,
- kłócić się,
- zmęczyć się,
- zarabiać pieniądze,
- jeździć rowerem,
- wyjechać za granicę,
- gotować
itd.
Póki co nic oprócz myśli mnie nie ogranicza, ja to wszystko mogę!
a jutro już moge nie móc jak wielu...
tak.
ps. a na basenie coraz lepiej, nie wiem, czy to zasługa treningów krav magi. jutro zobaczymy ile ważę
- widzieć,
- słyszeć,
- czuć,
- czytać,
- podejść do kobiety,
- latać,
- pływać,
- mówić,
- uczyć się,
- nauczyć się tańczyć,
- porozmawaić z rodzicami,
- śmiać się,
- korzystać z używek,
- uprawiać seks,
- spotykać się z kobietami,
- kłócić się,
- zmęczyć się,
- zarabiać pieniądze,
- jeździć rowerem,
- wyjechać za granicę,
- gotować
itd.
Póki co nic oprócz myśli mnie nie ogranicza, ja to wszystko mogę!
a jutro już moge nie móc jak wielu...
tak.
ps. a na basenie coraz lepiej, nie wiem, czy to zasługa treningów krav magi. jutro zobaczymy ile ważę
Pierwsze korki w nowym mieszkaniu!
Cześć!
To był wielki dzień. Przyjechali rodzice z ciotką i razem udaliśmy się na oglądanie mojego nowego mieszkania na warszawskich Włochach.
Pierwsze kroki we własnym M? Zajebista sprawa! :) taka, taka dorosłość...
Z tym powiązana jest zdecydowanie ważniejsza kwestia.
Dziś tak naprawdę już nie zdałem sobie sprawę a UŚWIADOMIŁEM, że mam wyjątkowych rodziców.
Na pierwszy rzut oka stwierdzilibyście, że to prości ludzie, ale Ci ludzie z pierwszego wspólnego zdjęcia we własnym M naprawdę zrobili i zrobiliby dla mnie wszystko. Nawet jeśli kiedyś ich już ze mną nie będzie to będę pamiętał, że byli i są ze mną zawsze. To ludzie mojego życia.
Ok, dosyć tych przemyśleń, ale dalej trzymam się tematu rodziców :)
Odwiedzili mnie też w Warszawie 2 tygodnie temu. Niedziela, tradycyjnie spacer w Łazienkach.
Siedzimy na ławkach niedaleko Pałacu na Wodzie, ciepło, fajny klimat. Rozglądam się po okolicy i nagle wzrok się zatrzymał. Kelnerka w kawiarni. Brunetka, wysoka i zgrabna, ciemne oczy, długie, czarne włosy upięte w kok, kolczyki z perłą. Ok, nieśmiało można powiedzieć, że (z wyglądu) MÓJ IDEAŁ! i nagle głos mamy: ''O, Artur patrz jaka ładna dziewczyna'' - jej naprawdę rzadko się to zdarza. Był też tego minus, nie podszedłem przy rodzicach, trzeba przyznać, że to dla mnie za dużo. Myslę też, że bym ją spłoszył, ale wiedziałem, że tam wrócę i podejdę directem :)
To wróciłem już nastepnego dnia. Nie było jej. Ruda koleżanka (można było się spodziewać efektu) oczywiście jak się później okazało pomyliła dziewczyny i poleciła mi szukać domniemanej Renatki w przyszłym tygodniu w weekend. Jak ten debil ze starych czasów spędziłem cały weekend w Łazienkach przy tych furczących pawiach i z milionem turystów. Na dodatek w niedzielę wieczorem minąłem tę rudą koleżankę :/ Za dużo zainwestowałem, nie poddam się. Może to głupie, ale wróciłem w poniedziałekl rano. Tym razem dokładnie opisałem (jak się okazało Kasię :) jej innym koleżankom i dowiedziałem się, że do 11 lipca jest na urlopie. Byłem tam znowu we wtorek 17 lipca i znowu jej nie było. Chyba oszalałem i naprawdę jestem głupi, ale choćbym miał tam znowu spędzić cały nadchodzący weekend to pójdę tam tyle razy ile będzie trzeba, spotkam ją i powiem, że chciałbym ją poznać. Reszta, przynajmniej na tym etapie zależy już tylko od niej.
1 sierpnia zrobię podsumowanie jak wyglądał lipiec.
vagabond
To był wielki dzień. Przyjechali rodzice z ciotką i razem udaliśmy się na oglądanie mojego nowego mieszkania na warszawskich Włochach.
Pierwsze kroki we własnym M? Zajebista sprawa! :) taka, taka dorosłość...
Z tym powiązana jest zdecydowanie ważniejsza kwestia.
Dziś tak naprawdę już nie zdałem sobie sprawę a UŚWIADOMIŁEM, że mam wyjątkowych rodziców.
Na pierwszy rzut oka stwierdzilibyście, że to prości ludzie, ale Ci ludzie z pierwszego wspólnego zdjęcia we własnym M naprawdę zrobili i zrobiliby dla mnie wszystko. Nawet jeśli kiedyś ich już ze mną nie będzie to będę pamiętał, że byli i są ze mną zawsze. To ludzie mojego życia.
Ok, dosyć tych przemyśleń, ale dalej trzymam się tematu rodziców :)
Odwiedzili mnie też w Warszawie 2 tygodnie temu. Niedziela, tradycyjnie spacer w Łazienkach.
Siedzimy na ławkach niedaleko Pałacu na Wodzie, ciepło, fajny klimat. Rozglądam się po okolicy i nagle wzrok się zatrzymał. Kelnerka w kawiarni. Brunetka, wysoka i zgrabna, ciemne oczy, długie, czarne włosy upięte w kok, kolczyki z perłą. Ok, nieśmiało można powiedzieć, że (z wyglądu) MÓJ IDEAŁ! i nagle głos mamy: ''O, Artur patrz jaka ładna dziewczyna'' - jej naprawdę rzadko się to zdarza. Był też tego minus, nie podszedłem przy rodzicach, trzeba przyznać, że to dla mnie za dużo. Myslę też, że bym ją spłoszył, ale wiedziałem, że tam wrócę i podejdę directem :)
To wróciłem już nastepnego dnia. Nie było jej. Ruda koleżanka (można było się spodziewać efektu) oczywiście jak się później okazało pomyliła dziewczyny i poleciła mi szukać domniemanej Renatki w przyszłym tygodniu w weekend. Jak ten debil ze starych czasów spędziłem cały weekend w Łazienkach przy tych furczących pawiach i z milionem turystów. Na dodatek w niedzielę wieczorem minąłem tę rudą koleżankę :/ Za dużo zainwestowałem, nie poddam się. Może to głupie, ale wróciłem w poniedziałekl rano. Tym razem dokładnie opisałem (jak się okazało Kasię :) jej innym koleżankom i dowiedziałem się, że do 11 lipca jest na urlopie. Byłem tam znowu we wtorek 17 lipca i znowu jej nie było. Chyba oszalałem i naprawdę jestem głupi, ale choćbym miał tam znowu spędzić cały nadchodzący weekend to pójdę tam tyle razy ile będzie trzeba, spotkam ją i powiem, że chciałbym ją poznać. Reszta, przynajmniej na tym etapie zależy już tylko od niej.
1 sierpnia zrobię podsumowanie jak wyglądał lipiec.
vagabond
środa, 18 lipca 2012
Priorytety
1. Systematyczna realizacja własnego pomysłu na portal, czytanie książek podróżniczych, zbieranie funduszy.
2. Realizowanie spraw związanych z produkcją (stowarzyszenie - zabezpieczenie :)
3. Krav maga
4. J. angielski
Wczoraj pojednałem się (myślę, że ostatecznie) z moim dotychczasowym wrogiem nr 1. Wielka ulga :)
2. Realizowanie spraw związanych z produkcją (stowarzyszenie - zabezpieczenie :)
3. Krav maga
4. J. angielski
Wczoraj pojednałem się (myślę, że ostatecznie) z moim dotychczasowym wrogiem nr 1. Wielka ulga :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)