wtorek, 24 lipca 2012

Udało się!

ale zanim do konkretów :)

Barbara wróciła z Krymu a więc piliśmy nad Wisłą. Po pewnym czasie gdy część ekipy już zasnęła.. ku zaskoczeniu przechodziła Karolina z Danielem. Nie rozmawiałem z nią od kilku miesięcy. Swojego chłopaka traktowała jak zbędny dodatek co rusz starając się złapać mnie za rękę. Dziwna kobieta, dziwna sprawa, ale to już rozdział zamknięty. Skończyliśmy o 6.00. Oczywiście bez mandatu za spożycie się nie obeszło :/

Wstałem w niedzielę około 11.00. Nie mogłem spać. Pomimo braku formy postanowiłem jednak wyruszyć do Łazienek tak jak sobie założyłem. Przeżułemw  drodze 4 gumy..i jestem. Siadłem z boku, niedaleko restauracji. Patrzę i ku zaskoczeniu chyba jest ale z daleka nie jestem pewien! Przeszedłem w tę i spowrotem przy ogródkach restauracji i tak, to chyba ONA :) ale była też ruda, która mnie kojarzyła z pewnością, a wieć usiadłem centralnie na przeciwko wejścia i stanowiska kelnerek :) Siedzę tak około 20 min, w międzyczasie telefon do mamy i spowiedź z melanżu. Udało mi się zaobserwaować ciekawą i komiczną sytuację kiedy wśród pracowników restauracji rozchodzi się wieść, że jestem (cała telenowela przypominam ciągnie się od około 1 lipca a był 21). Kasia stoi na przeciwko mnie, tak jakby ułatwiała mi wybranie momentu, więc wstaję i idę:
- ''Kasia, prawda?''
-''Tak''
przedstawiłerm się, ale przez cały czas ktoś nam przeszkadzał, cały czas musiała obsługiwać klientów w końcu była w pracy. Wtedy, gdy odeszła włączyła się ruda zadajac z uśmeichem pytanie: "W czym mogę Panu pomóc?'' na co odpowiadam, że już mi pomogła a ona na to, że gdybym przyszedł tak jak mówiła to byłoby juz dawno po sprawie! Jeej, przecież to jeje się pomyliły dziewczyny i gdy w tedy byłem to Kasia miała urlop! No, ale nic to. Nie ma tego złego co by an dobre nie wyszło :)
Kasia, przeprosiła mnie, ale jeszcze jedno zamówienie. Czekam, podchodzi kelner i od razu z pytaniem do kelnerek dlaczego mnie nie obsługują, spogląda na mnie: ''aaa to Pan, ok'' Trochę dramat co? :P
Przychodzi Kasia. Fakt trochę zżerał mnie stres.
- '' Wiem, ze mnie szukasz, ale właściwie nie wiem dlaczego?''
- '' Jak już wiesz, zobaczyłem Cię jakiś czas temu i pomyslałem że chciałbym Cię poznać. Wiem, że jesteś w pracy i nie masz czasu dlatego wpisz mi swój numer, zadzwonię i się spotkamy''
Była naprawdę urocza, taka naturalnie śliczna o wydaje się przyjaznym usposobieniu, taka dziewczęca. Pewnie idealizuję no ale, wolno mi :)
- '' Ale ja Cię nie znam!''
- ''Mówiłem Ci, że mam na imię Artur :D''
- '' Ale ja nic o Tobie nie wiem'' a widzę, że chce mi dać ten numer aż jej się oczy cieszą tylko nie chce też wyjść na łatwą :)
-'' Ok, mam na imię Atur, 22 lata, studiuję, pracuję, coś jeszcze? :D''
- Szeroko się uśmiechnęła i było jasne, że dostanę ten numer :) Puściłem sygnał.

Jestem naprawdę pod jej wielkim wrażeniem, aż mnie to przeraża i wydaje mi się (na tym etapie to chore myślenie) że to dziewczyna do związku a przecież tego właśnie szukam. Dziś do niej zadzwonię i mam nadzieję, że umówimy się na spotkanie.

vagabond

ps. Save stwierdził, że rosnę :) Pyśka, że dobrze tańczę. Na siłowni doznałem małej kontuzji i wczoraj musiałem się poddać, ale dziś nie ma lekko. ide na trening kravki.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz