Cele:
1. wejść w LTR,
2. napisać i obronić licencjat,
3. skończyc kurs języka angielskiego i zaliczyć egzamin na UW,
4. odbyć praktyki w Kancelarii Prezydenta,
5. ważyć 85 kg i systematycznie chodzić na siłkę,
6. systematycznie chodzić na basen, żeby złapać formę,
7. zaliczyć wszystkie przedmioty na studiach,
8. uczęszczać na zajęcia krav magi i potrafić się obronić,
9. odbyć kurs tańca baciaty albo salsy,
10. usystematyzować i dokończyć sprawy związane z Kołem (finansowe) i Stowarzyszeniem.
11. ponownie nawiązać kontakty ze znajomymi,
12. odbyć kurs pierwszej pomocy i otrzymać dyplom ukończenia kursu,
13. oczyścic komputer,
14. wyleczyć trądzik.
1. Z Kasią jak wiemy nie wyszło, ale i tak nie mogło wyjść a na weselu z Barbara bawiłem się zajebiście :) Podchodziłem do wielu kobiet zarówno z kolegami jak i sam. Chyba najwięcej. Boże coś co kiedyś byłoby dla mnie największym sukcesem wspominam dopisując to na końcu :P SZOK! tzn, że podryw jest tylko częścią życia, myślenie o tym nie jest dla mnie najważniejsze. Jestem an dobrej drodze :)
2. Trzeba tę kwestię rozwiązać w inny sposób :P
3. Byłem na ostatnich zajęciach. Mimo problemów jestem z siebie dumny. Muszę poprawić test i dostanę dyplomik :) W pon 3 września jak się okazało mam egzamin z angielskiego na uw! Szok, że cudem udało mi sie na niego zapisać! Spróbujemy :)
4. Stołecka żyje. Można atakować!
5. Na rzecz angielskiego i przemysleń odpuściłem siłkę na 2 tyg. Chyba zbyt dużo mi nie spadło :)
6. Na basen chodzę systematycznie. Jestem zadowolony. Tylko kraulem przepłynę pietnaście 25 m basenów a na poczatku nie mogłem przepłynąć jednego 1,5 m :P
7. Odezwę się do Warchockiego i do 10 września postaram się zaliczyć.
8. Odpuściłem na 2 tyg kravke, ale wracam!
9. Ominąłem 2 zajecia. jedno nie z mojej winy :/
10. Oddałem kase Rafałowi i wróciłem zdecydowanie do lask w stowarzyszeniu!
11. Jest ok.
12. Nie stać mnie, ale obiecuję przyswoić teorię!
13. 100 % sukces po wielu perypetiach.
14. Jest dobrze, robię co mogę :)
Największe sukcesy to zdecydowanie spektaklularny powrót do łask w stowarzyszeniu, naprawa laptopa, relacje w grupie znajomych, mimo problemów skończenie kursu z angielskiego (poradziłem tam sobie co było w październiku ubiegłego roku nie do pomyslenia dla mnie!)
Porażki to odpuszczenie tego w czym szło mi dobrze czyli siłka, kravka i kurs tańca.
W TYM MIESIACU CZAS NA ZRÓWNOWAŻENIE WSZYSTKIEGO!
Duży sukces to wesele z Barbarą, nawiązałem bardzo dobry kontakt z jej rodziną, z nią samą bawiłem się bardzo dobrze, wszystkie jej znajome uznały, że dobrze tańczę. Po raz pierwszy brałem udział w otrzęsinach. Basia podzieliła się opinią z koleżankami w Wawie i tak to zyskałem sporo plusów a jej mama zaufała mi na tyle, ze po poprawinach to ja prowadziłem ich nowy samochód z córką... Fajne uczucie :)
Uzyskałem kontakt do osoby z baru Panorama w Mariocie i idę na spotkanie na poczatku września!
Najważniejsze, że po 15 latach zrozumiałem po co to wszytsko robię... Po prostu po to żeby być lepszym facetem w przyszłości :)