Nie cierpię biegać, ale dziś postanowiłem zrobić wyjątek po to aby uświadomić sobie ogrom pracy, który przede mną.
Włożyłem wypełnioną wodą butelkę do zamrażarki. Wziąłem odtwarzacz mp 3 i ruszyłem metrem na Kabaty a jest naprawdę gorąco. Nie zatrzymując się dobiegłem do mieszkania na Stokłosach. Dla niewtajemniczonych w topografię Wawy, delikatnie mówiąc - jest kawałek. Nie ma nic przyjemniejszego po takim wysiłku niż łyk zmrożonej wody. No właśnie, łyk zmrożonej wody po ciężkim wysiłku...
o 16.00 spotkanie z Gosią.
vagabond
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz